Są przynajmniej dwie przesłanki jednoznacznie świadczące o załamaniu krótkoterminowego trendu wzrostowego, zapoczątkowanego przed miesiącem. Po pierwsze, została przełamana linia trendu, która tę tendencję opisywała. Po drugie, wykres indeksu znalazł się poniżej lokalnego dołka z 8 stycznia. Konsekwencją tego może być spadek nawet do 1150 pkt. Ale żeby nie wybiegać na razie zbyt daleko w przyszłość - ostatnie sesje pokazują przede wszystkim, że o wzrost ponad szczyt na 1256 pkt. i powrót do średnioterminowego trendu wzrostowego będzie teraz bardzo trudno. Dość obszerna luka bessy, ukształtowana w czwartek, sugeruje, że zwiększenie obrotów na akcjach w ostatnim czasie (9-14 stycznia) było zapewne przejawem dystrybucji akcji. Potwierdzają to dość często pojawiające się w ostatnich dniach znaczne różnice między najwyższą wartością indeksu w trakcie dnia a poziomem zamknięcia sesja.
A może głowa z ramionami
Coraz bardziej realne staje się zagrożenie ukształtowania na wykresie WIG20 formacji głowy i ramion. Rynek mógłby się teraz znajdować w trakcie budowania prawego ramienia tej figury. Lekko rosnąca linia szyi znajduje się na 1160 pkt. To tylko 32 pkt. od piątkowego zamknięcia. Wysokość formacji wskazuje, że wartość indeksu powinna obniżyć się o 90 pkt., czyli do 1070 pkt. Być może WIG20 sprawdzi nawet wytrzymałość długoterminowego wsparcia w obszarze 1000-1040 pkt.
Z reguły takie szczegółowe rozróżnianie, czy indeks spadnie do 1070 pkt., czy też 30, a nawet 70 pkt. niżej, nie ma większego sensu. Tym razem jednak takiego rozróżnienia dokonam, ponieważ ma to duże znaczenie dla rozpatrywanej od jakiegoś czasu koncepcji, zgodnie z którą na wykresie WIG20 kształtuje się formacja symetrycznego trójkąta. Otóż spadek do 1040 pkt. takiej możliwości zaprzeczy, dolne ograniczenie tej figury znajduje się bowiem znacznie bliżej 1070 pkt. Zgodnie z tą koncepcją, dopóki indeks znajduje się wewnątrz formacji, długoterminowy trend boczny nie jest zagrożony. W ramach opisywanej formacji WIG20 ma szansę przynajmniej na jeszcze jedną falę wzrostową. W razie spadku w okolice 1040 pkt. kolejny istotny wzrost stanie się bardzo mało prawdopodobny.
Zatrzymując się na chwilę przy długoterminowym wykresie WIG20 trudno oprzeć się wrażeniu, że wzrost zapoczątkowany w październiku 2002 r. jest tylko słabszą wersją zwyżki, która miała miejsce na rynku rok wcześniej. Wtedy indeks zyskał 46%, teraz jego wartość wzrosła jedynie 21%.