Doczekaliśmy się radykalnej zmiany pogody. Wysoka temperatura i słońce za oknem zredukowały drastycznie zapotrzebowanie odbiorców.

Bardzo ciekawie ukształtowały się ceny na dzień wykonania 18 stycznia. W porównaniu z poprzednią sobotą spadły one ze 113,42 zł do 105,21 zł. Średnia cena w dni robocze obniżyła się w ciągu tygodnia ze 119,34 zł w ostatni poniedziałek do 112,68 zł w piątek. Wraz ze zmniejszaniem się cen spadł wolumen obrotu na Rynku Dnia Następnego Towarowej Giełdy Energii - spadek tydzień do tygodnia z 9570 MWh dziennego wolumenu obrotu do 8288 MWh. Nie był to wynik zmniejszenia zainteresowania tym rynkiem, ale przykład powolnego dochodzenia naszego rynku do normalności. Spadek zapotrzebowania klientów końcowych, powodujący spadek cen, prowadzi na każdym rozwiniętym rynku do spadku wolumenu obrotu. Jest to wynikiem braku akceptacji przez kolejnych uczestników rynku, stanowiących stronę podażową, coraz niższych poziomów cenowych. Rynek nie dotarł jeszcze do punktu, który byłby nieopłacalny dla wytwórców energii elektrycznej. W przypadku zaistnienia takiej sytuacji podaż będzie pochodziła głównie ze spółek dystrybucyjnych i to one będą się "ścigać" przy sprzedaży energii elektrycznej doprowadzając w efekcie do drastycznej obniżki cen.