Piątek przyniósł obniżenie cen ropy naftowej po osiągnięciu dzień wcześniej najwyższego poziomu od dwóch lat. Bezpośrednim powodem zahamowania tendencji zwyżkowej była wiadomość, podana przez niemiecki magazyn "Der Spigel", o możliwości uzyskania przez Saddama Husajna azylu w jednym z krajów afrykańskich. Jego ewentualne ustąpienie mogłoby zmniejszyć niebezpieczeństwo amerykańsko-brytyjskiego ataku na Irak. Spadek notowań uznano jednak za przejściową korektę po trwającym sześć dni wzroście. Perspektywa konfliktu zbrojnego na Bliskim Wschodzie oraz trwający już siódmy tydzień strajk w Wenezueli wywierają bowiem silną presję na rynek naftowy. Szczególny niepokój budzą bardzo małe zapasy ropy w USA. Tymczasem napięcie dotyczące Iraku będzie zapewne rosnąć do momentu, gdy za tydzień inspektorzy ONZ przedstawią ostateczne wyniki kontroli zbrojeń w tym kraju. W Londynie za baryłkę gatunku Brent z dostawą w marcu płacono w piątek po południu 30,20 USD wobec 31,66 USD w końcu sesji czwartkowej.
Cena złota wykazywała skłonność do wzrostu w związku z niższym kursem dolara oraz obawami przed wybuchem wojny na Bliskim Wschodzie. Kruszec ten kosztował w Londynie 358,10 USD za uncję, wobec 375,45 USD w czwartek.
Rynek metali kolorowych zareagował w piątek zniżką notowań na wiadomość o spadku produkcji przemysłowej w USA. Inwestorów zaniepokoiło też pogorszenie nastrojów amerykańskich konsumentów, zmniejszające szanse ożywienia w gospodarce. Miedź w kontraktach trzymiesięcznych staniała w Londynie do 1675 USD za tonę z 1685 USD dzień wcześniej.