Na polskim rynku tradycyjnie bony krótsze mają wyższą rentowność niż bony roczne. Te pierwsze zwykle kupowane są przez polskie firmy, a te drugie - przez inwestorów zagranicznych, którzy godzą się na niższy zysk, o ile mogą kupić dużą liczbę papierów. Ostatnio jednak zawęża się różnica między papierami długimi i krótkimi. Na przetargu w ubiegłym tygodniu spadła rentowność papierów 13--tygodniowych, a nieznacznie wzrosła w przypadku bonów 26- i 52-tygodniowych.
Na wczorajszej aukcji nadal rosła zyskowność bonów 52-tygodniowych. Wyniosła średnio 5,783%, wobec 5,749% tydzień wcześniej. Ten spadek nastąpił jednak przy wyższym niż tydzień temu popycie - inwestorzy chcieli kupić bony za ponad 2,2 mld zł przy jednomiliardowej ofercie, podczas gdy w poprzedni poniedziałek, przy ofercie na poziomie 900 mln zł, byli chętni tylko na bony za 1 mld zł.
Spadła za to rentowność bonów 26-tygodniowych. Przed tygodniem wynosiła 6,061%, a wczoraj 6,014%. W tym przypadku resort finansów także nie mógł narzekać na brak chętnych do zakupu papierów. Na aukcji oferował bony za 200 mln zł, a inwestorzy chcieli kupić papiery prawie za 750 mln zł.
Wzrost zainteresowania bonami, widoczny w zwiększonym popycie, może sugerować, że trwająca już kilka tygodni korekta na rynku tych papierów zbliża się do końca. O tym, jak ta korekta się skończy, przekonamy się na kolejnej aukcji - ostatniej przed posiedzeniem Rady Polityki Pieniężnej. Zapewne ceny bonów znowu zaczną rosnąć, choć już nie tak dynamicznie, jak w ubiegłym roku. Na taką możliwość wskazują oczekiwania rynku, który liczy na pierwszą w tym roku redukcję stóp procentowych NBP.