Na ostatniej sesji mijającego tygodnia strona podażowa konsekwentnie budowała swoją przewagę. Zamykając dzień na poziomie 1135 pkt., niedźwiedzie doprowadziły do utworzenia, bardzo negatywnej w swej wymowie, długiej czarnej świecy.
Sprawia to, że prognozy na najbliższe dni, nie są dla byków najlepsze. Mimo że zaledwie 3 pkt. niżej, na poziomie 1132 pkt., znajduje się dość istotna bariera popytowa (dołek z listopada ub.r.), należy wątpić, czy kupującym uda się obronić to wsparcie. Z uwagi na utrzymujące się na wykresie liczne sygnały sprzedaży, można sądzić, iż w najlepszym wypadku poziom 1132 pkt. stanie się pretekstem jedynie do odbicia, wynikającego z dużego już wyprzedania. Właściwie to trzeba przygotować się raczej na stabilizację. Przy takiej sile trendu, trudno jest oczekiwać, iż może dojść do większej korekty. Niemniej jednak, jakieś odreagowanie się należy. Szybkie oscylatory są już bowiem mocno wyprzedane. Dopiero po ewentualnej korekcie, realne będzie rozpoczęcie kolejnej fali wyprzedaży. Fali, która sprowadzi marcowe kontrakty w rejon luki hossy z 15 października ub.r., czyli 1095-1105 pkt.
Wnioski płynące z wykresu tygodniowego są zbieżne z tymi przedstawionymi powyżej. Drugi już nieudany atak na 1260 pkt., potwierdzony przez trzy czarne świece, to sygnał, iż upłynie sporo czasu, zanim rynek zdecyduje się ponownie ruszyć ku temu oporowi. A to oznacza tylko jedno: kontynuację spadków.
Piątkowa zniżka do 1135 pkt. sprowadziła wykres tygodniowy poniżej linii szyi (1151 pkt.) średnioterminowej formacji podwójnego szczytu (wykres liniowy). Tym samym droga do dalszych spadków jest otwarta. Z zasięgu formacji wynika osiągnięcie poziomu 1070 pkt. Jednak ze względu na brak istotnych wsparć, można z dużym prawdopodobieństwem założyć test październikowych minimów.