Wczorajsze otwarcie notowań marcowych kontraktów terminowych na WIG20 wypadło 7 pkt. niżej niż piątkowe zamknięcie. Przewaga pozostawała w rękach niedźwiedzi mniej więcej do godziny 14.00. W tym czasie kurs kontraktów spadł do 1094 pkt. Pozostała część notowań to zdecydowana zmiana ról, w efekcie czego do końca sesji kontrakty podniosły się do 1116 pkt. Osiągająca momentami -10 pkt. baza w tym samym czasie praktycznie się wyzerowała.
Silniejsze odbicie kontraktów niż samego indeksu w ostatnich dwóch godzinach sesji było w dużej mierze zasługą inwestorów, realizujących zyski z krótkich pozycji (świadczyła o tym malejąca liczba otwartych pozycji). Wprawdzie brakuje poważniejszych przesłanek do mówienia o kupnie akcji, ale przy tak dużym wyprzedaniu rynku, sygnalizowanym przez wskaźniki techniczne zarówno na wykresach minutowych, jak i dziennych, oczekiwanie na odbicie jest bardzo silne i jakiekolwiek tego oznaki powodują kupno ze strony najszybszych graczy. Ich działania nie powinny mieć jednak wpływu na decyzje pozostałych inwestorów. Na rynku można bowiem wyróżnić wyraźny, krótkoterminowy trend spadkowy, który nie powinien zakończyć się wcześniej, niż w okolicach dna konsolidacji z okresu lipiec-październik 2002 roku (1030-1050 pkt.). Ewentualna korekta, która pozwoliłaby złapać oddech zarówno inwestorom, jak i wskaźnikom technicznym nie powinna sięgnąć wyżej niż 1150 pkt. Tutaj bowiem znajduje się linia sygnalna dwumiesięcznej formacji podwójnego szczytu. Dodatkowy opór tworzy też połowa wysokiej czarnej świecy z piątku. Dotarciu do 1050 pkt. będą sprzyjały potwierdzające spadki wskaźniki trendu.