Reklama

Do banków dołącza informatyka

Po notowaniach z minionego tygodnia perspektywy rynku akcji nie przedstawiają się optymistycznie. Ostatnie sesje potwierdziły, że w segmencie największych spółek doszło do zmiany średniookresowego trendu na zniżkowy. Dlatego zamiast wypatrywać krótkotrwałego odbicia, trzeba się raczej zastanowić, jakie są szanse na obronę przez WIG20 ubiegłorocznego minimum. Wszak dzieli nas od niego jedynie 60 punktów.

Publikacja: 01.02.2003 08:45

Podczas ostatniego tygodnia stycznia w dalszym ciągu można było obserwować tendencję widoczną od początku roku - najsłabszy był sektor bankowy, najsilniejszy informatyczny. Niestety, w obu przypadkach sytuacja wyraźnie się pogorszyła, zapowiadając dalsze osłabienie koniunktury na całym parkiecie. Widać to zarówno na wykresach ważonych indeksów sektorowych, opracowywanych przez GPW, jak i na wskaźnikach cenowych, obliczanych przez PARKIET. Biorąc pod uwagę, że jedną z najważniejszych cech charakterystycznych trendu jest jego szerokość, czyli stosunek liczby spółek podążających w kierunku wskazywanym przez trend do liczby spółek opierających się rynkowej tendencji (im szerokość większa, tym silniejszy trend), przyłączenie się branży informatycznej do spadków należy odczytywać jako zapowiedź udanego ataku na poziom 1040 pkt.

Informatyka poniżej wsparcia

Porównując wykresy indeksu WIG-Informatyka i indeksu cenowego tego sektora zwraca uwagę wyraźna dywergencja w odniesieniu do szczytów z grudnia i stycznia. O ile ten pierwszy wskaźnik zdołał przebić się przez poprzednie maksimum, to drugi jedynie je wyrównał. Jest to oznaka zmniejszającej się szerokości trendu wzrostowego, co trzeba traktować jako zapowiedź trwalszego pogorszenia nastrojów. Co ciekawe, jesienią ub.r. wystąpiła sytuacja odwrotna. Październikowego dołka na WIG-Informatyka nie potwierdził indeks cenowy. Wtedy stało się to zapowiedzią trzymiesięcznej zwyżki.

Potwierdzeniem tego niepokojącego sygnału jest przełamanie przez oba indeksy linii prowadzonej po dołkach z października i grudnia. Dodatkowo na WIG--Informatyka zostało przebite wsparcie wyznaczane przez szczyt z początku grudnia, co załamuje regularną dotąd strukturę wzrostów. To wszystko dzieje się po osiągnięciu przed dwoma tygodniami oporu związanego z 61,8-proc. zniesieniem przeceny, trwającej od czerwca do września, a także po wypełnieniu zasięgu zwyżek, wynikającego z wysokości formacji odwróconej głowy z ramionami, tworzonej od września do połowy listopada. Dlatego można uznać, że kolejne odreagowanie w trendzie malejącym zakończyło się. Ostatecznie do tej tezy przekona zamknięcie WIG-Informatyka poniżej 9,5 tys. pkt., gdzie przebiega główna linia czteromiesięcznego wzrostu.

WIG-Banki będzie

Reklama
Reklama

atakować 20 tys. pkt.

Zarówno indeks WIG-Banki, jak i indeks cenowy tego sektora podczas sesji z zakończonego tygodnia spadły poniżej 61,8--proc. zniesienia fali wzrostowej z IV kwartału ub.r. To pozwala spodziewać się dotarcia przynajmniej do podstawy tej fali. Zresztą na indeksie cenowym to już prawie się stało. Fakt, że ten wskaźnik traci dużo szybciej niż WIG-Banki obrazuje dużą szerokość i tym samym siłę trendu. Tę diagnozę potwierdza przebieg dziennych MACD i RSI, które znalazły się na najniższych poziomach od 5 miesięcy. Do tego tygodniowy MACD zalecił opuszczenie tego segmentu rynku. Dlatego uzasadnione jest oczekiwanie na dotarcie WIG--Banki do 20 tys. pkt. i przełamanie przez "cenówkę" 3200 pkt., co dla niej będzie oznaczać zmianę długoterminowej tendencji na malejącą.

Podaż zepchnie WIG20

poniżej 1040 pkt.

Wnioski płynące z analizy indeksów sektorowych nie są korzystne dla posiadaczy akcji. Wskazują na zagrożenie wzrostem szerokości spadkowej tendencji, co w dalszej perspektywie zagrozi ustanowionym w 2002 r. dołkom na wysokości 1040 pkt. Jest to tym bardziej realne, gdyż podczas czwartkowej sesji zostało przecięte wsparcie w postaci 61,8-proc. zniesienia jesiennej poprawy koniunktury. Interpretacja tego faktu jest identyczna, jak w przypadku indeksów branży bankowej - WIG20 powinien dotrzeć przynamniej do początku fali zwyżkowej. Jeśli jednak uwzględnić tworzoną przez 3 miesiące formację dystrybucji, wydaje się, że szanse na obronę minimów z III kwartału ub.r. nie są duże, choć oczywiście sukces nie przyjdzie podaży łatwo.Ma ona do przełamania dwa położone blisko siebie październikowe okna hossy. Pierwsze w przedziale 1094-1104 pkt., drugie - 1061-1075 pkt. O sile tych barier świadczą ubiegłotygodniowe nieudane próby przekroczenia pierwszej z nich, choć trzeba przy tym zauważyć, że zarówno po poniedziałkowej obronie jej górnej granicy i czwartkowej dolnej, zwyżki były nader marne. Dlatego uzasadnione jest przypuszczenie, że ocalenie tych wsparć było wynikiem ograniczenia podaży na tych poziomach, a nie zwiększenia się liczby chętnych do kupna akcji.

Mocniejsze odbicie wydaje się więc możliwe dopiero wraz z dotarciem WIG20 do 1061-1075 pkt., choć raczej nie będzie to dogodna sposobność do wejścia na rynek z myślą o trwalszej poprawie koniunktury. Ostatnie miesiące na giełdzie zatarły wspomnienia o tym, do jakich strat prowadzą próby łapania dołków. Warto sobie o nich przypomnieć.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama