Seria publikacji wyników finansowych spółek amerykańskich ma się ku końcowi, co inwestorzy na świecie przyjęli z ulgą. Rynki europejskie weszły w fazę korekty wzrostowej, wywołanej osiągnięciem październikowego minimum (niemiecki DAX) czy też mocnym wyprzedaniem (11 kolejnych czarnych świec na londyńskim FT-SE 100). Nasz WIG20 nie ustępował wiele najbardziej "czerwonym" indeksom, w momencie uspokojenia nastrojów również próbuje odbijać. Wybicie z pięciosesyjnej konsolidacji daje nadzieję (przy utrzymaniu dobrych nastrojów na świecie) na ruch w kierunku oporów na 1155 i 1170 punktów. Jednak poziom obrotów w trakcie ostatnich dwóch popytowych sesji nie pozostawia złudzeń bykom i potwierdza korekcyjny charakter zwyżek.
W perspektywie średnioterminowej test minimów letnio-jesiennych (1030 punktów na WIG20) jest wysoce prawdopodobny. Kluczowym czynnikiem decydującym o ich przełamaniu bądź utrzymaniu będzie reakcja rynków na rozpoczęcie działań wojennych w Iraku lub ich odwołanie (co jest dużo mniej prawdopodobne). Stan niepewności jest dla giełd najgorszy: w sierpniu 1990 roku, od momentu inwazji Iraku na Kuwejt, S&P500 stracił w ciągu 2,5 miesiąca 17%, po czym rozpoczęło się łagodne odrabianie strat przerwane dwa tygodnie przed rozpoczęciem działań wojennych w Zatoce 6-proc. spadkiem. W dniu rozpoczęcia bombardowań S&P500 zyskał 3,7%, miesiąc później był już 16,8% wyżej, rok później 31,7% wyżej. Sytuacja geopolityczna jest oczywiście inna niż w roku 1991. USA mogą uderzyć na Irak wbrew stanowisku kilku państw europejskich lub nawet ONZ. Do tego dochodzi groźba użycia broni atomowej. Wydaje się jednak, że przedłużany stan niepewności napnie sprężynę popytu na tyle, że rozpoczęcie działań wojennych przyniesie odreagowanie.
Zwróć uwagę:
ING BSK - wyprzedany papier zbliża się do ponadczteroletniej linii trendu wzrostowego.
Unikaj: