Reklama

Stopy są za wysokie

Inflacja liczona rok do roku spadła w styczniu do 0,5%, prognozuje minister finansów Grzegorz Kołodko. Uważa, że przy tak małym wskaźniku wzrostu cen stopy procentowe są "irracjonalnie wysokie" i apeluje o ich radykalne obniżenie. Analitycy ostrzegają, że taki ruch może przynieść więcej złego niż dobrego.

Publikacja: 07.02.2003 08:09

Zdaniem analityków, inflacja w styczniu wyniesie 0,5-0,6% rok do roku. W grudniu ub.r. było to 0,8%. - Trudno, żeby było inaczej. Przed majem, czerwcem nie wzrośnie ona powyżej 1% - mówi Mateusz Szczurek, główny ekonomista ING BSK. Zgodnie z szacunkami Grzegorza Kołodki, za kilka miesięcy wskaźnik wzrostu cen będzie się wahał w granicach 1-1,2%.

Wicepremier uważa, że przy tak niskiej inflacji stopy procentowe są zdecydowanie zbyt wysokie. Wczoraj powtórzył, że potrzebna jest ich znacząca obniżka. Jego zdaniem, redukcja może wynieść nawet 3 punkty procentowe. - Nie mam najmniejszych wątpliwości, mówię to jako niezależny ekonomista, że w polskich realiach jest miejsce na obniżenie stóp aż o trzy punkty procentowe, jak również nie mam wątpliwości, że niezależny bank centralny tego nie uczyni - powiedział.

Według ministra, różnica między wielkością stóp a inflacją, wynosząca obecnie 6 punktów procentowych, jest zabójcza dla gospodarki. Przede wszystkim sprawia, że złoty jest nadwartościowy, co z kolei szkodzi eksportowi. - Ożywienie eksportu, które miało miejsce w drugim półroczu 2002 r., nie będzie trwać nadal, jeśli nie będzie konkurencyjnego kursu. Sposobem na to byłoby radykalne obniżenie stóp procentowych - stwierdził.

Ekonomiści z rezerwą podchodzą do tych postulatów. - Obniżka o 300 punktów bazowych to przesada. Trzeba pamiętać o tym, że dzisiejsze decyzje w polityce monetarnej mają wpływ na inflację dopiero za kilka miesięcy. Rada powinna się teraz martwić tym, żeby utrzymać ją na niskim poziomie i nie dopuścić do wzrostu oczekiwań inflacyjnych w przyszłości - uważa Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.

Według G. Kołodki, w styczniu bezrobocie wzrosło - na koniec ubiegłego miesiąca bez pracy było 18,2% czynnych zawodowo Polaków. W grudniu było to 18,1%. Minister finansów dodał jednak, że zbliżamy się do momentu, od kiedy wskaźnik ten zacznie spadać.

Reklama
Reklama

Zresztą wicepremier zauważa symptomy ożywienia gospodarczego. Jak powiedział, w I kwartale tego roku wzrost PKB wyniósł 2,5%. Według danych GUS, w IV kwartale ub.r. było to ok. 2%. Prognozy ministra niewiele odbiegają od tych, które przedstawiają analitycy. Zdaniem M. Relugi, konsumpcja w I kwartale będzie rosła wolniej niż w II połowie ub.r., ale z drugiej strony powinny zacząć rosnąć inwestycje. Mateusz Szczurek jest pesymistą - jego zdaniem, wicepremier Kołodko przesadził z szacunkami wzrostu. - Nie jestem pewien, czy uda się to osiągnąć. To może być raczej 1,5%, a nie 2,5%. Nie ma szans na duży wzrost produkcji przemysłowej w najbliższym czasie. Raczej będzie kontynuowane spowolnienie z grudnia - ocenia ekonomista ING BSK.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama