Na początek cytat z ubiegłotygodniowej wypowiedzi wiceministra finansów: "Według obowiązującego prawa, podatek (od zysków kapitałowych) ma wejść od stycznia 2004 r. Aby tę sytuację zmienić, potrzebna jest inicjatywa ustawodawcza, a w ministerstwie na razie nie ma co do tego decyzji". A więc jest jeszcze gorzej, niż się nam do tej pory wydawało, bowiem z wcześniejszych wypowiedzi wynikać by mogło, że: podatek ten zostanie wprowadzony od stycznia 2004 r., ale podstawa opodatkowania (czyli zyski kapitałowe) nie będzie kumulowana z innymi dochodami, będzie można kompensować zyski ze stratami, stawka podatkowa nie będzie wyższa niż stawka podatku od lokat bankowych, czyli od 20%.
Jednak żeby tak się stało, inicjatywa ustawodawcza też jest potrzebna. Bez zmiany ustawy, w zależności od urzędowej interpretacji art. 30 ust. 1 pkt 1b ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, gdzie jest mowa o przychodach z "innych form inwestowania, prowadzonych przez podmiot uprawniony na podstawie odrębnych przepisów" (Czy to obejmuje rachunek inwestycyjny w domu maklerskim? A co z portfelem zarządzanym przez dom maklerski?), od 1 stycznia 2004 r. podatek ten wejdzie w życie w jednej z dwóch możliwych "brutalnych" form:
1) podatek ten będzie pobierany na zasadach ogólnych, czyli zyski kapitałowe będą łączone z innymi przychodami, ale wtedy nie będzie to 20% od dochodu, tylko 19%, 30% lub 40% (biorąc pod uwagę zamrożone, niskie progi podatkowe, w większości przypadków będzie to 40%),
2) będzie pobierany ryczałtowo (jeżeli art. 30 obejmuje zyski kapitałowe) w wysokości 20%, tyle że nie od dochodu, ale od przychodu, czyli od kwoty uzyskanej ze sprzedaży akcji, bez odjęcia kwoty wydatkowanej na nabycie tych akcji!
Ta druga możliwość jest jeszcze gorsza od pierwszej. Niestety, obawiam się, że żadna z nich nie pozwala na kumulację zysków ze stratami (ta druga na pewno nie, bo tam w ogóle nie ma mowy o koszcie nabycia), czyli podatek będzie pobierany od zysku albo od przychodu, bez możliwości odliczania strat. Ponadto obie wymagają comiesięcznego wypełniania deklaracji podatkowej i wpłaty zaliczki (w pierwszym przypadku) lub podatku ryczałtowego (w drugim przypadku). Nie oszukujmy się - oznacza to ogromną dyskryminację rynku kapitałowego, bo stawka podatku będzie w praktyce wielokrotnie wyższa od opodatkowania lokat bankowych.