Przykładowo na ostatnim przetargu 20-letnich obligacji skarbowych Ministerstwo Finansów nie sprzedało żadnego papieru. Inwestorzy nie zaproponowali atrakcyjnych cen, poza tym popyt był niższy od podaży. Nieudany przetarg pogorszył nastroje na rynku wtórnym.
"Może zbyt optymistycznie postrzegano polską gospodarkę, co teraz przeradza się w rozczarowanie, a więc wyhamowanie zainteresowania polskimi papierami. Słabe są zachęty do otwierania długich pozycji na złotym" - powiedział w wywiadzie dla agencji ISB Krzyżewski.
Szybko dokonuje się bowiem konwergencją. Oprocentowanie polskich obligacji jest już na podobnym poziomie co obligacji państw unijnych.
Istotnym czynnikiem niepewności są też zdaniem Krzyżewskiego wypowiedzi ministra finansów Grzegorza Kołodki, które po zamieszaniu na węgierskim rynku walutowym na początku roku nie zachęcają do otwierania długich pozycji na złotym.
Na początku roku węgierski bank centralny interweniował w celu osłabienia forinta. Odbył też dwa niezapowiedziane posiedzenia, na których obniżył stopy procentowe o łącznie 200 punktów bazowych. Zaczęła się wtedy lekka panika na rynku, i to w całym regionie.