I popytowi, i podży brakuje konsekwencji, żeby doprowadzić do zakończenia trendu bocznego. Po dwóch spadkach, w czasie których wartość wykresu kontynuacyjnego obniżyła się o 31 punktów, wczorajsza sesja przyniosła wzrost notowań. Na zamknięcie sesji kontrakty marcowe na WIG20 były notowane po 1118 pkt. To pozwala zachować szansę na ukształtowanie na wykresie kontynuacyjnym odwróconej głowy z ramionami, która stanowiłaby podstawę do zakończenia zapoczątkowanego w połowie stycznia trendu spadkowego. Linia szyi hipotetycznej formacji znajduje się na 1130 pkt., a zasięg wzrostu z niej wynikający to 55 punktów. Załamanie dużej formacji dystrybucji, będącej podstawą spadków, to byłby dobry pretekst nawet do osiągnięcia 1255 pkt. Taki scenariusz nie byłby korzystny dla rynku - oznaczałby bowiem umocnienie długoterminowego trendu bocznego.
Wybicie w dół (zamknięcie sesji poniżej 1075 pkt..) też wprawdzie niczego jeszcze nie rozstrzyga, ale daje w mojej opinii większą szansę na rozwinięcie trwałego, zyskownego trendu. A wydaje się, że tego w tej chwili najbardziej brakuje rynkowi.
Wobec braku trendu na głównym instrumencie wydaje się, że na znaczeniu mogą zyskać kontrakty akcyjne. Na niektórych z nich wykształciły się w ostatnim czasie wyraźne tendencje. Przykładem takiego kontraktu znajdującego się w trendzie (inna sprawa, że też niezbyt silnym) są futures na Telekomunikację. W środę ich kurs był najniższy od czterech miesięcy, wczoraj nieznacznie wzrósł. Dużym powodzeniem cieszą się w ostatnim czasie kontrakty na Prokom, choć w tym wypadku dopiero trwa budowanie bazy pod przyszły trend. Mam na myśli kształtującą się od ponad dwóch miesięcy głowę z ramionami, z linią szyi znajdującą się na 124,3 zł.