Na francuskim rynku finansowym oczekuje się największego przetargu na zarządzanie aktywami publicznymi. Jego przedmiotem będzie rezerwowy fundusz emerytalny - Fonds de Reserve des Retraites, utworzony przez rząd w lipcu 2001 r. Docelowo założono zgromadzenie w nim do 2020 r. 154 mld euro, co odpowiadałoby 9% produktu krajowego brutto. Znajdzie się tam m.in. część wpływów ze sprzedaży udziałów państwa we francuskich przedsiębiorstwach, np. Air France.

Środki te mają uchronić finanse publiczne przed deficytem, który mogą w przyszłości spowodować zwiększone wypłaty z tytułu emerytur. Perspektywa taka jest coraz bardziej realna w związku z postępującym starzeniem się społeczeństwa. Ocenia się, że w 2040 r. emeryci będą stanowić trzecią część ludności wobec jednej piątej obecnie.

Dodatkowy problem stanowi najdłuższy od drugiej wojny światowej spadek notowań na rynku akcji, który zmniejszył wartość aktywów zgromadzonych w funduszach emerytalnych. W zeszłym roku zmalała ona na świecie o 1,4 bln USD.

Przetarg na zarządzanie funduszem rezerwowym, w którym zgromadzono dotychczas 16,6 mld euro, zaplanowano na drugi kwartał br. Wyjątkowo duża skala tego przedsięwzięcia przyciąga liczne instytucje finansowe. Konkurencja będzie więc bardzo ostra. Udział w przetargu wezmą m.in. Deutsche Bank, Credit Suisse Group oraz jednostki Credit Lyonnais i Allianz.

Powierzając prywatnym instytucjom zarządzanie publicznym funduszem emerytalnym, władze w Paryżu naśladują rządy Norwegii oraz Irlandii. W pierwszym z tych krajów Merrill Lynch, Allianz, Schroeders i około stu innych firm ubiega się o kontrakt dotyczący funduszu o wartości 86 mld USD, do którego trafiają wpływy naftowe. O zarządzanie irlandzkim funduszem rezerwowym, gdzie zgromadzono 7,4 mld euro, starało się dwa lata temu ponad 200 firm.