- To są żarty. Ta propozycja jest zaskakująco słaba. Można ją określić krótko: państwo zyskuje wiele, podatnik prawie nic - mówi Michał Stolarek, ekspert podatkowy z kancelarii prawnej White & Case. - Kpić ze zdrowego rozsądku można na różne sposoby, ale nie zawsze trzeba to nazywać reformą finansów publicznych - ocenia Jerzy Małkowski, dyrektor biura ekspertów Business Centre Club.
- Skutek propozycji zmian w PIT będzie odwrotny do tego, jakiego oczekuje wicepremier Kołodko. Raczej nie będzie pozytywnego wpływu na wzrost oszczędności - uważa Piotr Bujak, ekonomista BZ WBK.
Fiskus wejdzie na giełdę
Eksperci negatywnie oceniają propozycję wprowadzenia podatku od zysków ze sprzedaży akcji spółek giełdowych. Obecnie są one zwolnione z PIT, jednak przepis ten przestanie obowiązywać z początkiem przyszłego roku. Wicepremier Kołodko zapowiedział, że zaproponuje obłożenie jednakowym ryczałtowym podatkiem liniowym wszystkich rodzajów zysków z kapitału.
- Z jednej strony to dobra wiadomość, bo takie rozwiązanie oznacza neutralność podatkową dla wszystkich rodzajów inwestycji. Z drugiej jednak jego wpływ na giełdę, która do tej pory była wolna od podatku, będzie z pewnością negatywny - mówi Piotr Bujak.