Reklama

Kosmetyka podatkowa niczego nam nie da

Propozycje podatkowe wicepremiera Grzegorza Kołodki są zbyt asekuranckie, a głównym ich skutkiem będzie zwiększenie wpływów do państwowej kasy, a nie wzrost inwestycji i oszczędności - uważają eksperci, z którymi rozmawialiśmy. Ich zdaniem, zmniejszenie obciążeń dla najmniej zarabiających kosztem zwiększenia podatków dla klasy średniej i najbogatszych może spowodować co najwyżej wzrost konsumpcji.

Publikacja: 01.03.2003 07:44

- To są żarty. Ta propozycja jest zaskakująco słaba. Można ją określić krótko: państwo zyskuje wiele, podatnik prawie nic - mówi Michał Stolarek, ekspert podatkowy z kancelarii prawnej White & Case. - Kpić ze zdrowego rozsądku można na różne sposoby, ale nie zawsze trzeba to nazywać reformą finansów publicznych - ocenia Jerzy Małkowski, dyrektor biura ekspertów Business Centre Club.

- Skutek propozycji zmian w PIT będzie odwrotny do tego, jakiego oczekuje wicepremier Kołodko. Raczej nie będzie pozytywnego wpływu na wzrost oszczędności - uważa Piotr Bujak, ekonomista BZ WBK.

Fiskus wejdzie na giełdę

Eksperci negatywnie oceniają propozycję wprowadzenia podatku od zysków ze sprzedaży akcji spółek giełdowych. Obecnie są one zwolnione z PIT, jednak przepis ten przestanie obowiązywać z początkiem przyszłego roku. Wicepremier Kołodko zapowiedział, że zaproponuje obłożenie jednakowym ryczałtowym podatkiem liniowym wszystkich rodzajów zysków z kapitału.

- Z jednej strony to dobra wiadomość, bo takie rozwiązanie oznacza neutralność podatkową dla wszystkich rodzajów inwestycji. Z drugiej jednak jego wpływ na giełdę, która do tej pory była wolna od podatku, będzie z pewnością negatywny - mówi Piotr Bujak.

Reklama
Reklama

- To nie jest zła, to smutna wiadomość - powiedział Jacek Radziwilski, analityk DB Securities. - Wprowadzenie kolejnego podatku wpłynie negatywnie na chęć do inwestowania. Nieważne jest przy tym, o jaki rodzaj podatku chodzi. Wprawdzie nie mam żadnych wyliczeń dotyczących wpływu podatku od zysków giełdowych, z pewnością jednak spora liczba inwestorów zmniejszy swoje zaangażowanie w instrumenty giełdowe, a spora w ogóle zrezygnuje z tej formy inwestycji. Już teraz widoczny jest spadek udziału inwestorów indywidualnych w obrotach na GPW. Wprawdzie tłumaczy się to zjawisko wzrostem bazy inwestorów instytucjonalnych, sądzę jednak, że nie jest to cała prawda.

Szukanie pieniędzy na UE

Rozmówcy PARKIETU nie mają wątpliwości - takimi zmianami w podatkach trudno będzie rozruszać gospodarkę. Z drugiej jednak strony przyznają, że budżet musi szukać dodatkowych pieniędzy, aby móc wchłonąć pomoc z Unii Europejskiej. - To dobrze, że wicepremier przedstawił projekcję tego, co może nas czekać, jeśli w ogóle nie podejmiemy próby reformy finansów publicznych. Z punktu widzenia zagrożeń politycznych, pokazanie takiego scenariusza należy skomentować pozytywnie - mówi Piotr Bujak.

Niektóre propozycje szukania dodatkowych środków do budżetu wzbudzają szczególne kontrowersje. Wicepremier Kołodko mówił w piątek, że w tym celu prowadzi z NBP rozmowy na temat przejęcia od banku centralnego jednej trzeciej rezerwy rewaluacyjnej. Przedstawiciele NBP zaprzeczają.

- Rezerwa rewaluacyjna jest zapisem księgowym, a nie faktycznie istniejącym zasobem pieniądza. "Papierowe" rozwiązanie tej rezerwy byłoby równoznaczne z dodrukiem pustego pieniądza. Stanowiłoby więc zagrożenie dla stabilności cen i byłoby sprzeczne z zadaniami NBP. Narodowy Bank Polski nie prowadził z nikim rozmów na temat "wykorzystania" rezerwy rewaluacyjnej - mówi Łukasz Kwiecień, doradca prezesa NBP ds. informacji.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama