Nie sprecyzował jednak, jak postrzega możliwy rozwój sytuacji politycznej i czy to oznacza, że nieuniknione są wcześniejsze wybory.
Opozycja parlamentarna opowiada się za skróceniem obecnej kadencji Sejmu. Większość chciałaby jednak, aby do rozwiązania Sejmu doszło dopiero po czerwcowym referendum unijnym, a nie - jak proponuje Liga Polskich Rodzin (LPR) - jak najszybciej.
Także SLD opowiada się za skróceniem kadencji Sejmu, ale tylko o parę miesięcy, tak aby wybory odbyły się na wiosnę 2005 roku.
Już po rozpadzie większościowej koalicji SLD-UP z Polskim Stronnictwem Ludowym (PSL) na początku marca, Premier Leszek Miller mówił, że nie obawia się wniosku o samorozwiązanie się Sejmu. Aby taki wniosek został przez Sejm przyjęty, potrzeba bowiem większości dwóch trzecich głosów. Takiej większości bez głosów Sojuszu i UP nie ma.
Rządząca koalicja SLD-UP wciąż dysponuje 212 głosami w 460-osobowym Sejmie. (ISB)