Pierwsze dni marca przyniosły w przypadku większości indeksów zachodnioeuropejskich zdecydowane przebicie wsparć z października ubiegłego roku, co w sposób radykalny pogorszyło co najmniej krótkoterminowe perspektywy polskiego rynku akcji. Zniweczone zostały więc szanse na zanegowanie formacji podwójnego szczytu na WGPW. Szczególnie niepokojąco zabrzmiały tezy najnowszego raportu Międzynarodowego Funduszu Walutowego, który uważa, że długotrwała wojna w Iraku może osłabić tempo wzrostu światowej gospodarki w 2003 r. z 3,3% do nawet 1,3%. W tej sytuacji muszą zostać obniżone także prognozy zysku netto czołowych spółek europejskich.
Nie sądzę, aby w tych warunkach WIG20 zdołał uchronić się przed spadkami do poziomu rocznego minimum. O tym, że inwestorzy bardzo przejmują się pogorszeniem prognoz globalnego wzrostu, świadczy zachowanie rynków azjatyckich, które są, jak pokazują badania, bardzo silnie powiązane ze światowym cyklem makroekonomicznym, a w stosunku do indeksów giełd dojrzałych charakteryzują się z reguły wysokim współczynnikiem beta. Warto też zauważyć, że roczne minima w strefie euro ustanawiane są przez kolejne indeksy branżowe, co potwierdza szerokość tamtejszego rynku niedźwiedzia.
Wprawdzie ostatnie osłabienie złotego umożliwia poprawę wyników naszych eksporterów, zwłaszcza tych po restrukturyzacji, ale chyba nie ma co liczyć na to, że kapitał zagraniczny wzmocni na WGPW swą aktywność już teraz. Jedna z interpretacji teorii konwergencji mówi, że z racji niższego wyjściowego poziomu PKB na jednego mieszkańca i w związku z tym wysokiego oczekiwanego długoterminowego tempa wzrostu gospodarczego, środkowoeuropejskie firmy mają prawo do wyższej wyceny niż ich zachodni konkurenci. Nie wydaje się jednak, by w perspektywie kilku tygodni miało to istotne znaczenie. Przyczynić się może to jedynie do niższego niż na giełdach Eurolandu tempa spadków.
Unikaj:
BZ WBK - zła koniunktura w sektorze bankowym oraz coraz gorszy układ średnich ruchomych stwarzają realne ryzyko spadku kursu.