Rozporządzenie, zgodnie z którym przedsiębiorstwa ciepłownicze nie mogą wypracowywać zysku na działalności podstawowej, weszło w życie w 2001 roku. Zasada ta już w pierwszym roku obowiązywania spowodowała, że raptownie pogorszyła się kondycja finansowa polskiego ciepłownictwa. W 2001 r. 52% zakładów zanotowało straty na sprzedaży - a średnia zyskowność netto spadła z 0,76% do -0,16%.
Z naszych informacji wynika, że rozporządzenie może być bublem prawnym, a przede wszystkim jest sprzeczne z art. 22 konstytucji (ograniczenie wolności gospodarczej jest dopuszczalne tylko w drodze ustawy). Prawo energetyczne nie zabrania generowania zysku z działalności ciepłowniczej.
Co więcej, zdaniem właścicieli zakładów ciepłowniczych, mimo że rozporządzenie wydaje się chronić interesy odbiorców ciepła przed podwyżkami cen - tak się nie dzieje. Obecnie producenci są zainteresowani pokazaniem i zatwierdzeniem w określającej ich wydatki taryfie (zatwierdza ją Urząd Regulacji Energetyki) jak największych kosztów. Po to aby w kolejnych latach URE nie zmieniało taryfy dla przedsiębiorstw ciepłowniczych - niższe koszty określają bowiem niższy limit inwestycji i kosztów w taryfie na przyszły rok, dla której bazą jest poprzednia taryfa.
Rozporządzenie eliminuje również konkurencję w branży, bo ogranicza możliwość walki cenowej. - Jestem pewien, że przy zniesieniu tego zapisu powstanie konkurencji przyniesie spadek cen za dostarczane ciepło - uważa Jacek Szymczak, prezes Izby Gospodarczej Ciepłownictwo Polskie. - Znacznie lepszy był na przykład poprzedni zapis dopuszczający wypracowywanie przez przedsiębiorstwa ciepłownicze zysku netto, wynoszącego do 10% ich przychodów. Przy aktualnej konstrukcji prawa, zakłady mają ograniczoną zdolność do inwestycji, a co za tym idzie do zmniejszania kosztów funkcjonowania.
Zupełnie inne stanowisko ma autor kontrowersyjnych zapisów, były poseł SLD, a obecnie prezydent Rzeszowa. - Zapis miał chronić odbiorców ciepła - czyli nas. Według mnie, przedsiębiorstwa mogą wypracowywać zyski, ale tylko takie, żeby pokryć koszty. Poza tym zyski, jakie osiągałyby te zakłady, byłyby "wyciągane" od odbiorców ciepła. Mnie obchodzą klienci zakładów i to, żeby nie byli narażeni na raptowne podwyżki cen ciepła - mówi Tadeusz Ferenc, prezydent Rzeszowa.