Wobec silnych spadków indeksów giełd europejskich oraz kontraktów terminowych za oceanem, nasz rynek wczoraj radził sobie całkiem nieźle. Dotyczy to zarówno skali zniżki, jak i poziomu obrotów, które wskazywały na wyraźną niechęć do pozbywania się akcji przy malejących cenach. Taka interpretacja prowadzi do wniosku, że w tej chwili mamy do czynienia z korektą kilku ostatnich wzrostowych sesji. Oczywiście, nie można wykluczyć impulsu wzrostowego na GPW, ale jego pojawienie się będzie zależeć od kilku nieprzewidywalnych czynników.

Niestety, fundamentalne podstawy zwyżki ciągle są co najmniej wątpliwe i nie zmieni tego na razie lekka poprawa koniunktury, zobrazowana podanymi w piątek przez GUS wskaźnikami (w przetwórstwie przemysłowym, budownictwie i handlu detalicznym). Problemem jest również poważniejsza, niż można było przypuszczać, sytuacja na naszej scenie politycznej. Nie dość, że mamy mniejszościowy rząd, że tzw. Rywingate zatacza coraz szersze kręgi, to jeszcze pojawiła się wyraźna różnica zdań między prezydentem a premierem. O przyspieszonych wyborach mówią już wszyscy jak o zdarzeniu pewnym, niewiadomą jest tylko ich termin. Jeśli jednak dynamika wydarzeń będzie taka, jak dotychczas, to może się zdarzyć, że wymiana rządu dokona się gdzieś w okolicy referendum europejskiego. Tego rynki finansowe mogłyby nie wybaczyć ani złotemu, ani warszawskiej giełdzie, zwłaszcza gdyby naród w głosowaniu powiedział "nie".

Optymizm na rynkach wiązany z nadzieją na szybkie zakończenie wojny pojawia się lub gaśnie w zależności od doniesień z frontu. Niestety, informacje te są często ze sobą sprzeczne, a podejmowanie decyzji inwestycyjnych w tak niepewnych warunkach jest obarczone dużym ryzykiem.

Zwróć uwagę:

Elektrobudowa - poprawa sytuacji fundamentalnej spółki może przełożyć się na znaczną zwyżkę notowań. Pokonanie szczytu (15,70 zł) z początku stycznia otworzy drogę do dalszych wzrostów.