To, co dzieje się od dwóch miesięcy na rynku akcji, wystawia cierpliwość inwestorów na ciężką próbę. Już parokrotnie wydawało się, że zarówno popyt, jak i podaż wychodzą z walki zwycięsko. Ostatnio blisko wygranej były byki. Niestety, interpretacja wykresu indeksu, zgodnie z którą WIG20 po wybiciu ponad linię pociągniętą po szczytach z lutego i marca znalazł się w trendzie wzrostowym, okazała się fikcją. Koncepcja rozszerzającego się trójkąta, który miał zakończyć spadki, załamała się. Rynek ponownie znalazł się w równowadze.
Teraz szansę przełamania tej równowagi ma podaż. Próba odreagowania silnego spadku, który miał miejsce w poniedziałek, nie powiodła się. Byki zostały powstrzymane na pierwszym poziomie oporu, który stanowi luka bessy z pierwszej sesji tego tygodnia. Biorąc jednak pod uwagę bardzo niski obrót, przy którym spadły notowania, nie uważam tego faktu za decydujący o kierunku wybicia z konsolidacji. Żeby podaż mogła postawić na swoim musi zostać przełamana linia wsparcia, poprowadzona po dołkach z jesieni 2001 i jesieni 2002 roku, która na wykresie tygodniowym indeksu znajduje się tuż poniżej wczorajszego zamknięcia. Wystarczy, żeby przed końcem tygodnia zdarzył się jeden mocniejszy spadek, a wiele będziemy mieli wyjaśnione.
Zwracam uwagę, że strefa wsparcia, mająca bronić WIG20 przed powrotem do bessy, jest bardzo szeroka. Wprawdzie ewentualne wybicie poniżej opisywanego wsparcia będzie sygnałem sprzedaży, ale w dalszym ciągu niepokonane pozostaną minima na 1040 pkt i 990 pkt. Zatrzymanie bessy na którymkolwiek z tych poziomów będzie można bez trudu technicznie uzasadnić.
Mimo tych wszystkich wątpliwości decydujące znaczenie przywiązałbym do linii wsparcia znajdującej się tuż poniżej wczorajszego zamknięcia. Dla uzasadnienia takiego stanowiska pokazałbym wykres indeksu WIG Banki, na którym również od dwóch miesięcy mamy trend boczny. Konsolidacja poprzedzona była silnym spadkiem, dzięki czemu możemy uznać ją za formację flagi. Figury takie występują z reguły w połowie silnego ruchu cen - po wybiciu z niej spadek notowań największego giełdowego sektora powinien zepchnąć WIG20 poniżej granicy 1 tys. pkt.