Dosyć niespodziewanie wojna w Iraku w szybkim tempie dobiega końca. Tymczasem wbrew powszechnym oczekiwaniom sprzed jej rozpoczęcia, ceny akcji na rynkach akcji w USA nigdy w ciągu minionych 3 tygodni nie zamknęły się powyżej poziomów notowanych pierwszego dnia działań wojennych. "Szybka zwycięska wojna" miała być jakoby dobra dla rynków akcji, tak jak to było podczas pierwszej wojny w Zatoce Perskiej z 1991 roku. Na razie jednak nie widać specjalnych objawów tego pozytywnego wpływu. Niestety, wielu ekonomistów wierzy w zabobon, że to właśnie II Wojna Światowa ostatecznie wyrwała gospodarkę USA z objęć Wielkiego Kryzysu, a wydatki wojenne - to znaczy produkcja, za którą się płaci, ale która nie trafia na rynek, tylko zrzucana jest na głowy wrogów - są doskonałym panaceum na deflację. Należy mieć nadzieję, że władze USA nie wyciągną z tego wniosku, że dla ostatecznego pobudzenia gospodarki potrzebna jest kolejna tym razem dłuższa i trudniejsza wojna. Póki co słabe wyniki gospodarki USA w marcu nadal tłumaczy się negatywnym wpływem relacji telewizyjnych z wojny, odciągających ludzi od zakupów (tzw. "efekt CNN").
Również w UE indeksom rynków akcji nie udało się pokonać poziomów październikowych minimów, co czyni wzrost z ostatniego miesiąca łudząco podobnym do poprzednich korekt bessy (choćby tych z lipca-sierpnia oraz października-listopada ub.r.). Do braku większej reakcji zachodnich giełd na sukces militarny USA w Iraku można dodać pojawienie się nowego czynnika w postaci epidemii SARS w Azji Południowo-Wschodniej (efektem 4,5-letnie minimum indeksu Hang Seng). Na razie negatywny wpływ - cios dla sektora usług - ograniczony jest do krajów tego regionu, który już jednak raz - w latach 1997-98 - w decydujący sposób wpłynął na globalną koniunkturę gospodarczą i giełdową.
Na tym dosyć mizernym tle środkowoeuropejskie rynki akcji wyglądają w dalszym ciągu całkiem przyzwoicie. W krótkim terminie WIG20 zapewne wyhamuje spadek na poziomie 1130 pkt i dopóki to wsparcie nie zostanie pokonane na rynku utrzymywać się będzie nadal obecny, a sygnalizowany przez kontrakty terminowe, optymizm.