Reklama

Niedbalstwo fiskusa uszczupla dochody

Ok. 74 mln zł kosztuje podatników bałagan w urzędach skarbowych - wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli. NIK sprawdziła, jak fiskus radzi sobie ze ściganiem przestępstw karno-skarbowych i ujawnianiem zatajonych przychodów. Okazało się, że nawet gdy ma odpowiednie informacje, to nie potrafi ich wykorzystać.

Publikacja: 18.04.2003 09:30

Urzędy skarbowe źle organizują pracę i mają fatalny przepływ informacji - uważają kontrolerzy izby. Najlepiej widać to przy prowadzeniu spraw karno-skarbowych. - Znaleźliśmy wnioski, w których wartość należności wynosiła łącznie 8,5 mln zł, a które nawet nie były przesyłane z jednej komórki urzędu do drugiej - mówi wiceprezes NIK Jacek Jezierski. Dodatkowe 4,5 mln zł to te sprawy, które - choć krążyły po urzędach - nie skończyły się wszczęciem postępowania. Co 10 sprawa sprawdzana przez NIK przedawniła się. Przedawnień nie było tylko w dwóch kontrolowanych urzędach.

NIK uważa, że bezczynność fiskusa dodatkowo demoralizowała nieuczciwych podatników. Takie zaniedbania wystąpiły w 25 na 37 badanych US. Albo w ogóle nie sporządzano wniosków o ukaranie za zaległości, albo odbywało się to ze znacznym opóźnieniem. Zaległości, których fiskus powinien dochodzić, warte były 14 mln zł. Kontrolerzy znaleźli też przykłady odwrotnych działań.

- W jednym z urzędów prowadzono postępowanie podatkowe, aby ustalić kwotę zaległości, których już nie było. Działo się tak dlatego, że urzędnicy pobierają 20% wynagrodzenia od ujawnionej kwoty - mówi wiceprezes NIK. To jedno postępowanie naraziło budżet na stratę 187 tys. zł. - Okazało się, że urząd skarbowy, który powinien dbać o uczciwość i rzetelność podatników, sam działa nierzetelnie - uważa J. Jezierski.

Wyjątkowo źle w raporcie NIK wypadło ustalanie przez urzędy skarbowe nieujawnionych dochodów. Jak twierdzą przedstawiciele izby, US nie miały danych na temat nowo kupowanych domów i samochodów podatników. To właściwie uniemożliwiało sprawdzenie, czy wydatki na te zakupy miały pokrycie w dochodach. Fiskus mógłby uzyskać te informacje z innych źródeł, ale tylko 5 z nich się na to zdecydowało. Czy problem mogłyby rozwiązać deklaracje majątkowe, o które tak zabiegał wicepremier Grzegorz Kołodko? Zdaniem NIK - niekoniecznie.

- Urzędy skarbowe nie wykorzystują już posiadanych informacji. A wystarczyłaby odpowiednia koordynacja działań - ocenia wiceprezes Jezierski. W 21 US nie wydano ani jednej decyzji w sprawie tzw. domiaru podatku. A było co sprawdzać: kontrolerzy NIK znaleźli w sprawach, które teoretycznie urzędnicy powinni prowadzić, ok. 41,5 mln zł nieujawnionych dochodów.

Reklama
Reklama

Przedstawiciele NIK mówią, że urzędnicy swoje niedbalstwo najczęściej tłumaczyli przepracowaniem i natłokiem obowiązków. - Postępowanie o ujawnienie dochodu jest bardzo trudne do przeprowadzenia. Stąd też niechęć urzędów do podejmowania takich spraw - ocenia Waldemar Długołęcki, dyrektor departamentu budżetowego NIK.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama