Giełda wykorzystywała jednego z jej członków do składania zleceń na opcje między lipcem 1997 r. i styczniem 1999 r. Firma ta składała zlecenia kupna i sprzedaży opcji po tej samej cenie, co pozornie zwiększało rozmiary tego rynku. Inna firma prowadziła pozorny handel do marca 2000 r. Instytucje nadzorujące rynek zaczęły inspekcje w Osace w ub.r., kiedy przystąpiono do wzmożonej kontroli giełd i firm maklerskich, aby uspokoić inwestorów, że spadek obrotów jest skutkiem jedynie obniżania się kursów akcji. W minionych dwóch latach ukarano w Japonii za naruszanie przepisów o obrocie papierami wartościowymi 20 zagranicznych firm maklerskich i 7 krajowych.
- To rzeczywiście zatrważające, że giełda posunęła się do takich praktyk - powiedział agencji Bloomberga Daisuke Tatsumi, szef firmy Kosei Securities, która w imieniu giełdy przez 18 miesięcy do stycznia 1999 r. przeprowadziła transakcje o łącznej wartości 970 mln jenów (8,1 mln USD). Zapewnia, że nie miał pojęcia, iż obroty nie były prawdziwe.
Te pozorne transakcje były podobne do tzw. "wash trades", przeprowadzanych przez Enron, CMS Energy i inne firmy energetyczne w celu zawyżenia przychodów. Polegały one na jednoczesnym kupowaniu i sprzedawaniu tych samych kontraktów. Był to jeden z głównych powodów bankructwa Enronu.
Średni dzienny obrót opcjami na giełdzie w Osace wynosił 1749 kontraktów w ciągu objętych kontrolą 18 miesięcy, podczas gdy w ub.r. nie przekraczał on 95 kontraktów dziennie, a więc był 18-krotnie mniejszy.
Pozorne transakcje opcjami, a więc kontrakty kupna lub sprzedaży akcji w przyszłości po ustalonej cenie, były aprobowane przez byłego wiceprezesa Takuo Noguchi. Giełda w kwietniu ub.r. wszczęła postępowanie karne przeciw Noguchi, który wcześniej był urzędnikiem w Ministerstwie Finansów, oskarżając go o spowodowanie strat w wysokości 4 mld jenów. Sąd nie rozstrzygnął jeszcze tej sprawy.