"Jeżeli frekwencja byłaby poniżej 50% to jest 'fifty-fifty'. Jeżeli wynik referendum byłby negatywny, to znaczy więcej byłoby głosów na 'nie' niż na 'tak', co jest bardzo mało prawdopodobne, to kryzys jest pewny" - powiedział profesor Edmund Pietrzak na konferencji prasowej w środę.
Z badań CBOS-u z połowy kwietnia wynika, że za wejściem Polski do Unii Europejskiej (UE) opowiada się 68% osób deklarujących uczestnictwo w referendum przy frekwencji wynoszącej 75%.
Referendum akcesyjne będzie ważne jedynie wtedy, gdy do urn pójdzie co najmniej 50% uprawnionych do głosowania. W innym przypadku Sejm zadecyduje o dalszym przebiegu procesu akcesji.
W obecnym Sejmie znajduje się znacząca przewaga posłów partii proeuropejskich, których stanowią powyżej 2/3 liczby wszystkich posłów. Jednakże nieważne referendum na pewno skomplikuje proces integracji z Unią Europejską (UE).
"(...) W takim przypadku [negatywnego wyniku referendum - przyp. ISB] mielibyśmy znaczące osłabienie złotego, czyli nie o 2,0%, ale może o 10%, 15%. Ale ile to będzie - tego właściwie nikt nie wie" - powiedział profesor Witold Orłowski, przewodniczący zespołu prezydenckich doradców.