Czy sądzi Pani, że duże doświadczenie i długa tradycja frankfurckiej giełdy pomagają w trudnych okresach? Jeśli tak, to w jaki sposób?
To prawda, że Frankfurt już od dawna jest dużym centrum finansowym. Naszych dobrych wyników podczas bessy nie można jednak tłumaczyć wyłącznie w oparciu o duże doświadczenie. Większe znaczenie ma tutaj polityka ciągłej innowacji, jaką prowadzimy. Nasza giełda jest w pełni zintegrowana. Ciągle też mamy na uwadze interes naszych inwestorów. Oferujemy całą gamę produktów, od handlu i rozliczeń, po przetwarzanie danych. Nasze produkty obejmują akcje, derywaty, papiery dłużne oraz surowce. Nasze platformy spełniają wymogi zarówno giełdowe, jak i rynku pozagiełdowego. Mamy 670 uczestników i ok. 12 tys. terminali na całym świecie. Na naszych systemach pracują też inne giełdy. Podstawą jest wielość produktów w ofercie.
Jak ocenia Pani wyniki finansowe Deutsche Boerse za 2002 r.?
Pomimo ciężkich warunków udało nam się zwiększyć przychody o ok. 350 mln euro, a zysk o 70 mln euro. Jest to więcej niż zakładaliśmy. Rada nadzorcza i zarząd najprawdopodobniej zaproponują w maju wypłatę dywidendy dla akcjonariuszy w wysokości 0,44 euro na akcję. Jest to o 20% więcej niż rok temu. W przyszłym roku wypłata może wzrosnąć o dalsze 20%, jeśli wzrost przychodów utrzyma się. Bardzo dobry wpływ na naszą sytuację miało także całkowite przejęcie Clearstream.
Jakie są perspektywy na nadchodzące lata? Sądzi Pani, że uda Wam się utrzymać pozytywne tendencje?