Wynik referendum akcesyjnego wydaje się być przesądzony, problemem może być właśnie frekwencja. Jeżeli nie przekroczy ona 50%, wówczas obie izby parlamentu, zdominowanego przez zwolenników integracji z UE, podejmą decyzję, czy upoważnić prezydenta do ratyfikacji traktatu akcesyjnego. I mimo, że ścieżka wejścia Polski do Unii Europejskiej nie ulegnie w takim przypadku zmianie, rynki podejdą do takiego wyniku nieufnie.
Sondaże pokazują, że około 70% Polaków zagłosuje za integracją, a frekwencja może przekroczyć 60%.
NISKA FREKWENCJA TO NIEPEWNOŚĆ NA RYNKACH, ALE GŁÓWNIE O BUDŻET 2004
Gdy frekwencja w referendum nie przekroczy 50%, co w świetle danych historycznych wydaje się prawdopodobne, rynki mogą zareagować bardzo nerwowo, ale głównie nie z obawy o przyszłość Polski w UE, ale raczej z powodu dalszego pogłębienia się zamieszania na scenie politycznej.
W najnowszej historii Polski żadne referendum nie uzyskało 50% frekwencji. W ogłoszonym przez Prezydenta Lecha Wałęsie tzw. "referendum uwłaszczeniowym" frekwencja nie przekroczyła 40%. W referendum w sprawie nowej konstytucji, pomimo dużej akcji promocyjnej, frekwencja przekroczyła 40%, ale nie doszła do 50%.