W przeciwieństwie do tego, z czym mamy do czynienia na rynku akcji w USA, cechą charakterystyczną trwającego już szósty tydzień wzrostu cen akcji na GPW (najdłuższa sekwencja od okresu XII '01-I' 02) jest brak nadmiernego optymizmu, który stanowiłby ostrzeżenie przed możliwością formowania się istotnego maksimum indeksów już teraz. Ani poziom cen kontraktów niższy od poziomu WIG20 (na zamknięcie w czwartek aż o 10 pkt.) nie wskazuje na nadmierną euforię spekulantów, ani względnie niskie w porównaniu z historycznym maksimum zaangażowanie OFE nie świadczą o przesadnym optymizmie zarządzających. I o ile z tą ostrożnością trudno się nie zgodzić w dłuższym terminie (sam spodziewam się, że w IV kwartale indeksy znajdą się poniżej marcowego minimum), to jednak w perspektywie kilku najbliższych tygodni taki układ nastrojów rynkowych będzie raczej sprzyjał wzrostom.
Warto zauważyć, że na przełomie kwietnia i maja indeks S&P 500 wybił się w górę z 10-miesięcznej formacji "odwróconej głowy z ramionami". Jej odpowiednikiem jest trwająca od lipca ub.r. konsolidacja WIG20 w strefie 1039-1256 pkt. Wszystkie główne indeksy GPW (WIG, MIDWIG, TECHWIG, nie zapominając o WIRR) już się z niej - idąc w ślady S&P 500 - powybijały w górę. Sugerujące zasięg przyszłego ruchu cen rozmiary tych konsolidacji są na tyle duże, że z pewnością pobudzają wyobraźnie spekulantów. Sądzę, że te optymistyczne na pierwszy rzut oka sygnały są pułapką na naiwne byki, a pełne, sugerowane przez rozmiary 10-miesięcznych konsolidacji zasięgi obecnych ruchów nie zostaną osiągnięte.
Instrukcji do budowy tego typu "pułapki na byka" należy szukać na japońskim rynku akcji w okresie IV' 92-IX '93. Jak wskazują badania opinii niezależnych doradców inwestycyjnych w USA (Investors Intelligence), tamtejsze byki walą do tej pułapki drzwiami i oknami. Ciągle niezbyt euforyczne nastroje na GPW sugerują, że nasze byki wciąż jeszcze obwąchują pułapkę z podejrzliwością. Na podstawie doświadczeń z przeszłości można jednak mieć nadzieję, że prędzej czy później dadzą się skusić.