Dziesięciosesyjny, procentowy wskaźnik ATR informuje, że zmienność indeksu spadła do najniższego poziomu od początku 1997 roku. Obserwując historię tych sześciu i pół roku notowań można zauważyć pewne charakterystyczne, powtarzalne zachowanie. Polega ono na wyraźnym spadku zmienności w pobliżu rynkowego ekstremum. Praktycznie zawsze ATR na poziomie 1,5% lub niższym zapowiadał odwrócenie dotychczasowego trendu. To oznacza, że od początku 2000 roku koniec większej korekty w trendzie spadkowym nie wzbudzał emocji w zachowaniach inwestorów. Miał on odzwierciedlenie w symbolicznych zmianach indeksu blue chipów. W trakcie ostatnich 10 sesji WIG20 zmieniał się przeciętnie o zaledwie 1,15%. Aż strach pomyśleć, co będzie w najbliższych tygodniach, biorąc pod uwagę bardzo dobrą pogodę i zbliżające się wakacje. Z drugiej jednak strony, porównując obecną sytuację do tej sprzed roku czy dwóch, może i dalszy marazm będzie lepszym rozwiązaniem dla inwestorów.
Czy historia się powtórzy?
Podobnie jak teraz, rynek zachowywał się w drugim kwartale 2001 roku i pierwszej połowie 2002 roku. Z tą tylko różnicą, że wtedy trend wyższego rzędu był spadkowy, a teraz jest boczny. Jeżeli analogia miałaby być dalej kontynuowana, to indeks już w przyszłym tygodniu powinien rozpocząć silną falę przeceny. W porównywanych sytuacjach bessa powróciła bowiem na rynek odpowiednio w drugim i trzecim tygodniu czerwca. Najwyraźniej właśnie tego oczekują inwestorzy z rynku terminowego. Czerwcowe kontrakty na WIG20, na 7 dni przed wygaśnięciem notowane były momentami blisko 20 pkt poniżej wartości instrumentu bazowego. Samej bazy lepiej jednak nie wykorzystywać do prognozowania przyszłej wartości WIG20. Obserwując jej dotychczasowy, uśredniony wykres, nie można się dopatrzyć powtarzających, podobnych sytuacji, które mogłyby być wykorzystane jako sygnał zmiany trendu.
Średnioterminowe
sygnały kupna