Transakcję zawarto na pokazach lotniczych w Paryżu. Philippe Camus, szef European Aeronautis, Defence and Space Co., do której należy 80% Airbusa zapowiedział, że w czasie tej imprezy zostaną zawarte jeszcze inne transakcje.

Wiele wskazuje na to, że Airbus wyprzedzi w tym roku amerykańskiego Boeinga i stanie się największym na świecie producentem samolotów. Z zawartych już kontraktów wynika bowiem, że dostarczy więcej maszyn niż rywal z USA i dostanie więcej zamówień na przyszłość. Gdy w 2006 r. wejdzie do użytku 550-miejscowy A380, będzie to największy odrzutowiec pasażerski na świecie, o ok. 35% przewyższający wysłużonego jumbo jeta, który ma 420 miejsc.

- Koniunktura jest w tym roku nieco lepsza, niż spodziewaliśmy się, a nasz udział w rynku jest o wiele większy niż zakładaliśmy - powiedział na konferencji prasowej prezes Airbusa Noel Forgeard. Spółka z Tuluzy oczekuje w tym roku zamówień na ok. 250 samolotów, a więc o 40% więcej, niż prognozowano w styczniu. Wtedy prezes Forgeard mówił, że Airbus i Boeing w sumie mogą liczyć na ok. 350 zamówionych samolotów, którymi podzielą się po równo. Francuska firma ma dostarczyć w tym roku 300 maszyn, a Boeing 280. Jest to wynik między innymi ubiegłorocznego kontraktu z liniami Easyjet, które za 4 mld USD kupiły w Airbusie 120 maszyn A319. Mają zastąpić Boeingi 737 i 700.

Przedstawiciel Boeinga też przyznał na paryskim pokazie, że linie lotnicze zaczynają wykazywać większe zainteresowanie zamówieniami nowych samolotów, gdyż ożywia się ruch pasażerski. Do końca roku powinien wrócić do poziomu z 2000 r.