Ropa naftowa trochę wczoraj staniała. Przyczyną spadku cen było oświadczenie ministra energetyki Norwegii, trzeciego na świecie eksportera tego surowca. Powiedział on, że popyt na ropę jeszcze nie ożywił się w tym roku ze względu na spowolnienie gospodarcze na świecie. Minister Einar Steensnaes przyznał w wywiadzie udzielonym w Oslo, że wprawdzie zaobserwowano niewielkie zwiększenie popytu, ale było ono wynikiem wyłącznie ostrej zimy, a nie poprawy koniunktury gospodarczej. Na londyńskiej giełdzie za baryłkę ropy Brent z dostawą w sierpniu płacono po południu 26,39 USD, wobec 26,65 USD na poniedziałkowym zamknięciu, a więc mniej o niecały 1%.

Cena złota w Londynie wzrosła wczoraj już trzeci dzień z rzędu w wyniku utrzymującego się już od pięciu dni spadku kursu dolara wobec euro i 14 innych najważniejszych walut świata. Wspólna waluta nadal może drożeć wobec nasilających się spekulacji, że Rezerwa Federalna na najbliższym posiedzeniu w końcu czerwca ponownie obniży stopy procentowe w USA. A tymczasem członek rady Europejskiego Banku Centralnego i szef Bundesbanku Ernst Welteke dał do zrozumienia, że w najbliższym czasie nie ma co liczyć na obniżkę stóp w strefie euro. Po południu w Londynie złoto z natychmiastową dostawą zdrożało o 3,80 USD na uncji, a więc o 1,1%, do 362,15 USD.

Cena miedzi wzrosła wczoraj po raz pierwszy od trzech dni i po południu za jej tonę z dostawą za trzy miesiące płacono na londyńskiej giełdzie 1691 USD, a więc o 13 USD więcej niż na poniedziałkowym zamknięciu. Uczestnicy tego rynku z nadzieją bowiem przyjęli informacje o wzroście produkcji w USA w maju po raz pierwszy od lutego. Wynika z nich, że amerykańscy przemysłowcy znowu liczą na wzrost popytu.