Środowa sesja przyniosła kontynuację trendu wzrostowego. Od 6 marca największe spółki zyskały przeciętnie 17%, a ich indeks zanotował wczoraj najwyższą wartość od 4 grudnia 2002 roku. Ostatni lokalny szczyt został wprawdzie przekroczony tylko o 3 pkt, ale nie ma to większego znaczenia dla krótkoterminowego obrazu rynku. Zwyżka o kolejne 3 pkt pozwoli na ustanowienie najwyższego poziomu od roku.
Nowego maksimum w trwającym obecnie trendzie nie interpretowałbym jako sygnału do kupna. Oczywiście fakt ten potwierdza przewagę byków na rynku, co powinno być wystarczającym argumentem do trzymania akcji, ale dotarcie w obszar ważnego średnioterminowego oporu, w połączeniu z narastającym wykupieniem rynku, nakazuje wstrzymanie się z decyzjami inwestycyjnymi. Sygnał kupna pojawi się po wybiciu się powyżej 1262 pkt. Wtedy kolejnej bariery podażowej będzie można doszukiwać się w okolicy 1300 pkt. Ewentualne kłopoty z przedarciem się przez strefę 1250-1262 pkt, będą ostrzegały przed możliwością załamania się trendu wzrostowego na wykresie blue chipów. Sygnał sprzedaży pojawi się jednak dopiero po przełamaniu przyspieszonej linii wzrostów, która obecnie przebiega na wysokości 1220 pkt.
Kupowanie pod oporem nie jest dobrym pomysłem, szczególnie kiedy towarzyszą temu sygnały słabnięcia wzrostowej tendencji. Coraz więcej oscylatorów tworzy negatywne dywergencje i coraz więcej wysyła pierwsze sygnały sprzedaży. Tak jest np. w przypadku 9-sesyjnego wskaźnika RSI, który od pewnego czasu balansuje na granicy strefy wykupienia. Od początku czerwca RSI dwukrotnie spadał już poniżej poziomu 70 pkt, co zazwyczaj jest wystarczającą przesłanką przynajmniej do głębszej korekty. Niepokojące sygnały płyną także z systemu kierunkowego, który wprawdzie potwierdza przewagę kupujących, ale wchodzący w jego skład wskaźnik trendu (ADX) spadł po raz pierwszy od rozpoczęcia zwyżki i działo się to na wysokim poziomie (typowym dla szczytów WIG20). Takie zachowanie uważane jest w teorii za gotowość do zakończenia dotychczasowego trendu.