Reklama

Podaż coraz silniejsza

Na światowych giełdach od początku czerwca utrzymuje się stabilizacja notowań. Ostatni tydzień niewiele zmienił. Taka sytuacja wyraża dysproporcję pomiędzy optymistycznymi oczekiwaniami inwestorów, dotyczącymi wyników spółek za II kwartał, i napływającymi danymi makroekonomicznymi, które nie potwierdzają przyspieszenia w gospodarce.

Publikacja: 28.06.2003 09:36

Zimnym prysznicem okazały się dane o majowych zamówieniach na dobra trwałego użytku w USA. Po raz kolejny wykazały one spadek zamówień. Taka tendencja utrzymuje się od drugiej połowy ub.r. To musi niepokoić w kontekście spodziewanego ożywienia po stronie wydatków inwestycyjnych przedsiębiorstw. Miałyby one przynajmniej w części zapełnić lukę wynikającą z utrzymującego się osłabienia w popycie konsumpcyjnym. Ich roczna dynamika jest wciąż dodatnia, ale pozostaje na najniższym poziomie od początku lat 90.

Reakcje na wyniki

W połowie lipca zacznie się w USA najbardziej gorący okres publikacji wyników przez spółki. Warto zwrócić uwagę na pewną prawidłowość, która występowała od początku bessy aż do I kw. 2003 r. W większości przypadków było tak, że jeśli przed rozpoczęciem "earnings season" indeksy zniżkowały, to wraz z jego początkiem zaczynały iść w górę. I odwrotnie (choć zdarzało się to dużo rzadziej), jeśli podczas publikacji korekt wcześniej przedstawianych prognoz wyników, tzw. "warning season" rosły, to później zaczynały tracić na wartości. Taki schemat zachowań łatwo wytłumaczyć. Jeśli wiele spółek wcześniej ostrzegało, że nie wywiąże się z przedstawianych prognoz, to inwestorzy natychmiast to dyskontowali. Potem, gdy podawano wyniki zgodne z obniżoną prognozą, kursy odreagowywały zniżki. Zaś gdy takich ostrzeżeń było niewiele, później dużo łatwiej o rozczarowanie inwestorów.

W momencie podawania wyników za I kwartał amerykańskie rynki zerwały z tym, trochę uproszczonym, schematem. Indeksy wzrastały zarówno przed "earnings season", jak i po nim. Wzrost napędzały optymistyczne oczekiwania na przyszłość. Z bardzo podobną sytuacją mieliśmy do czynienia w ostatnim kwartale 2001 r. Wtedy również miała ona miejsce po wyjątkowym wydarzeniu. Teraz była nim wojna z Irakiem, poprzednio atak terrorystyczny z 11 września. Półtora roku temu szczyt na wykresie indeksu S&P 500 wypadł około miesiąc przed rozpoczęciem najgorętszej fazy publikacji wyników. Potem wierzchołek ten był jeszcze dwukrotnie testowany, ale już nie udało się go przełamać. Kolejne miesiące przyniosły solidną przecenę. Taki scenariusz może powtórzyć się w tym roku, jeśli wziąć pod uwagę skrajnie optymistyczne nastawienie inwestorów czy wyceny amerykańskich akcji, bardzo zbliżone do tych, jakie odnotowano na szczycie internetowej hossy.

W tym kontekście od samych rezultatów finansowych firm dużo ważniejsze okażą się zapewne zapowiedzi na drugą połowę roku. Tylko podtrzymanie obecnych wysokich prognoz uzasadniałoby, przynajmniej w jakimś stopniu, duże przewartościowanie akcji.

Reklama
Reklama

Z góry nie można tego wykluczyć, choć mamy wiele sygnałów, że będzie to bardzo trudne. Od kilkunastu miesięcy wykorzystanie mocy produkcyjnych znajduje się na najniższym poziomie od lat 80. W ostatnim raporcie regionalnego oddziału Fed można znaleźć wzmiankę o rosnącej liczbie firm, sygnalizujących spadek cen na swoje produkty. To nie są elementy charakterystyczne dla stabilnego ożywienia gospodareczego.

S&P 500 poniżej linii trendu

Również analiza techniczna wysyła coraz bardziej zdecydowane sygnały, zapowiadające zmianę trendu. Trzeba jednak przyznać, że na żadnym z najpopularniejszych indeksów nie nastąpiło ostateczne rozstrzygnięcie. S&P 500 spadł podczas środowych notowań poniżej linii trzymiesięcznego trendu rosnącego. Nadal jednak przebywa ponad kluczowym wsparciem, przy 966 pkt. A to pozwala zachować posiadaczom akcji wiarę w to, że udało się zanegować kilkuletnią formację głowy z ramionami. Sytuacja jest więc bardzo klarowna. Dopóki wskaźnik szerokiego rynku amerykańskiego utrzymuje się ponad tym wsparciem, można liczyć na atak na barierę, wyznaczaną przez 61,8-proc. zniesienie fali spadkowej, trwającej od marca do października 2002 r. Są to okolice 1110 pkt.Opór o takim samym znaczeniu powstrzymał ruch w górę w segmencie technologicznym. Wahania Nasdaq wciąż mieszczą się w formacji rosnącego kanału. Obejmuje on ostatnie trzy miesiące notowań. Dolna granica kanału wraz z maksimum z połowy maja stanowią najważniejsze wsparcie w strefie 1551-1580 pkt. Atak na nie zapowie zniżka poniżej 1600 pkt. Dzienny MACD, po odbiciu się od jesiennego szczytu, dał bykom sygnał do odwrotu. Dlatego coraz mniejsze są szanse na pozostanie indeksu w kanale.

Negatywna dywergencja

na DAX

Coraz ciekawiej robi się na giełdach europejskich. Układ sił w Paryżu i Londynie jest bardzo podobny. Indeksy obrazujące koniunkturę na obu tych parkietach znalazły się w ubiegłym tygodniu w pobliżu majowych szczytów. Pozostanie ponad nimi warunkuje podtrzymanie tendencji zwyżkowej. Dla CAC wsparcie wypada przy 3058, a FT-SE 100 przy 4049 pkt. W obu przypadkach zagrożenie udanym atakiem na te bariery jest bardzo duże. CAC znalazł się pod prostą, prowadzoną po dołkach z marca i maja, stanowiącą główną linię wiosennego trendu wzrostowego. FT-SE 100 opuścił dołem dwumiesięczny kanał zwyżkowy. Można to interpretować jako zakończenie budowania formacji odwrócenia trendu i zapowiedź nie tylko korekty ostatniego ruchu w górę, ale wręcz powrotu do bessy.

Reklama
Reklama

Na wykresie DAX najbardziej niepokoi negatywna dywergencja na dziennym MACD. Przebieg wydarzeń jest tu łudząco podobny do tego, jaki miał miejsce na przełomie 2001 i 2002 r. Trudno być optymistą w odniesieniu do przyszłych notowań, ale z kategorycznymi wnioskami należy zaczekać do zamknięcia dnia poniżej 3157, a potem 3067 pkt. Dopóki to się nie stanie, jest możliwe, że indeks będzie jeszcze nieznacznie zyskiwał. Maksymalny zasięg wzrostu można szacować na 3380 pkt, czyli nieco ponad 3% od aktualnej wartości. Na tej wysokości wypada maksimum z jesieni 2002 r.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama