Zarówno S&P 500, jak i DAX cały czas znajdują się w kanałach wzrostowych. Choć ostatnie sesje na zachodnich giełdach nie przyniosły aż takiej euforii, jaka zapanowała na rodzimym parkiecie, to jednak zwyżka objęła większość światowych rynków. Po odbiciu od dolnego ograniczenia kanału wzrostowego w pierwszych dniach lipca S&P 500 i DAX zwyżkowały przez kolejne sesje. Ostatni z wymienionych indeksów zdołał nawet przełamać lokalne maksimum z drugiej połowy czerwca. Tym samym można uznać, że zgodnie z klasyczną analizą techniczną, na światowych rynkach wciąż trwa trend wzrostowy. Zarazem jednak indeksy zachodnich giełd od kilku tygodni oscylują mniej więcej w tym samym przedziale cenowym. Skłania to do zastanowienia się nad siłą obecnego trendu.
Wnioski płynące z analizy wykresów zachodnich indeksów giełdowych nie są optymistyczne. Zarówno S&P 500, jak i DAX wydają się kończyć trend wzrostowy. Ostatnią zwyżkę rozpatruję zatem raczej w kategoriach korekty niż powrotu trendu. Jednoznaczne sygnały sprzedaży w średnim czy długim terminie cały czas się nie pojawiły. Na razie moje prognozy mają zatem charakter bardziej teoretyczny niż praktyczny, gdyż z wszelkimi decyzjami inwestycyjnymi należy poczekać na potwierdzenie ze strony rynku. A ono jeszcze nie nastąpiło.
S&P 500 i DAX znajdują się obecnie nieco poniżej połowy szerokości kanału, w którym poruszają się od początku kwietnia bieżącego roku. Jeśli zwrot rynku nastąpiłby obecnie, to jest wysoce prawdopodobne, że tym razem dolne ograniczenie kanału nie wytrzyma naporu podaży. Jego przełamanie stanowiłoby poważny sygnał, świadczący o odwróceniu trendu lub przynajmniej rozpoczęciu silnej korekty spadkowej.
Zarazem jednak, choć w ostatnim czasie nie zostały przełamane żadne ważne linie czy poziomy, to jednak zagraniczne rynki wyraźnie wytraciły dotychczasową dynamikę wzrostów, a już to samo stanowi dostateczny powód, by zacieśnić zlecenia zabezpieczające.