Reklama

Świat bez granic

Z Ireną Eris i jej mężem Henrykiem Orfingerem, właścicielami spółki akcyjnej Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris, rozmawia Ewa Bałdyga

Publikacja: 15.07.2003 11:15

Czy plany finansowe spółki na 2003 r. nie są zagrożone po pierwszym półroczu?

Wynik netto będzie dużo lepszy niż ubiegłoroczny. W tym roku będą procentować nasze zeszłoroczne działania. Olbrzymi wysiłek włożyliśmy w poprawę jakości produktów, zmianę szaty graficznej opakowań, promocję. Nie spodziewamy się jednocześnie znaczącego wzrostu naszego udziału w rynku.

Jakie wyniki wypracowało Laboratorium Kosmetyczne Dr Irena Eris w 2002 r.?

Przychody ze sprzedaży wyniosły około 80 mln zł, co oznacza kilkuprocentowy wzrost w stosunku do 2001 roku. To nie jest to, o czym marzyliśmy. Rynek kosmetyczny okazał się bardzo trudny. Najważniejsze, że udało nam się utrzymać udziały rynkowe, które wynoszą 16-17% w segmencie kosmetyków do pielęgnacji twarzy. Zwiększenie tej wartości o każdy kolejny punkt procentowy jest i trudne, i drogie.

A tegoroczne plany?

Reklama
Reklama

Zakładamy wzrost sprzedaży przynajmniej o 5%. Będziemy się przede wszystkim koncentrować na rozwoju eksportu i rozbudowie Kosmetycznych Instytutów Dr Irena Eris.

Czy salony powstaną również za granicą?

Tak. Jeden już powstał w Moskwie i okazał się dużym sukcesem. W Moskwie można skorzystać z usług albo bardzo drogich salonów, albo takich, gdzie poziom usług i standardy pozostawiają wiele do życzenia. Nasz Instytut wypełnia lukę na tamtejszym rynku. Poza tym nasze placówki powstaną w Kolumbii, prowadzimy także rozmowy np. w Niemczech i Norwegii.

A w Polsce?

Zakładamy, że w Polsce otworzymy 10 placówek.

Jakie nakłady zostały przewidziane na ten cel?

Reklama
Reklama

Niewielkie, gdyż salony powstają na zasadzie franszyzy. Szukamy partnerów, którzy chcą zainwestować własne pieniądze. My dajemy wiedzę, logo, projekt, szkolenia i preparaty. Lokal to jest koszt farnszyzobiorcy. Jego inwestycja to najczęściej od 200 do 500 tys. zł.

Są Państwo właścicielami spółki, a jednocześnie nią zarządzają. Czy łączenie tych obszarów nie kłóci się ze sobą? Nie myślą Państwo o tym, żeby wynająć doświadczonych menedżerów do prowadzenia firmy?

Oczywiście, moglibyśmy tak zrobić, ale osobiste zarządzanie sprawia nam wiele satysfakcji. Poza tym, wynajęty zarząd może obawiać się podejmowania pewnych decyzji. My, jako właściciele, jesteśmy w innej sytuacji. Podejmujemy decyzje, nawet jeśli obarczone są pewnym finansowym ryzykiem. Do tej pory nigdy ich nie żałowaliśmy.

Czy zastanawiali się Państwo nad wejściem na giełdę?

Tak, ale uznaliśmy, że obecnie nie ma takiej potrzeby. Jeśli okaże się w pewnym momencie, że niezbędne są środki przekraczające nasze aktualne możliwości, to wrócimy do tej koncepcji. Jednak firma taka jak nasza może na giełdzie stać się obiektem pewnych spekulacji. Akcje z rąk prywatnych właścicieli mogą trafić tam, gdzie nie powinny.

To znaczy gdzie? Do zagranicznych firm?

Reklama
Reklama

Tak.

Co Państwu utrudnia prowadzenie firmy w Polsce?

Biurokracja. Marzy nam się zniesienie obowiązku płacenia podatku dochodowego. I nie dlatego, że nie chcemy go płacić. Przeciwnie. Chcemy, ale w innej formie. Bez wszystkich "papierkowych" obciążeń, całej skomplikowanej księgowości. Uniknęlibyśmy niepotrzebnej dyskusji, co jest kosztem uzyskania przychodu, a co nie.

W polskim prawie istnieje duża swoboda interpretacji. Uznaniowość charakteryzująca urzędy skarbowe jest na tyle duża, że właściwie tylko likwidacja złych przepisów może być efektywna. Życie przedsiębiorcy stałoby się uporządkowane i przez to wspaniałe.

Czy dużo czasu zabiera Państwu analiza przepisów?

Reklama
Reklama

Bardzo dużo. Spotkania zarządu często są poświęcane sprawom, które są kontrowersyjne z punktu widzenia fiskalnego. Godzinami zastanawiamy się, jak rozwiązać problemy, które przy spójnych i przejrzystych przepisach w ogóle nie powinny się pojawić. Jest to bezsensowne. Sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana, gdy przedsiębiorstwo działa na terenie całej Polski, ponieważ poszczególne urzędy skarbowe inaczej interpretują przepisy. Nie chcemy nikogJaki mają Państwo pomysł na rozszerzenie działalności swojej firmy?

Będziemy przede wszystkim zwiększali eksport. Obecnie przychody ze sprzedaży zagranicznej stanowią około 5% przychodów ogółem. Chcemy, aby w bieżącym roku udział ten wzrósł do 8%.

W których rejonach świata?

Podzieliliśmy świat na Wschód i Zachód. Na Zachodzie będziemy chcieli zaistnieć jedynie poprzez nasze Instytuty. Ten sposób wejścia na rynek nie zapewni nam może szybkiego wzrostu sprzedaży, ale nie będzie wymagał wysokich nakładów na promocję. Chcemy, aby kosmetyczki zatrudnione w Kosmetycznych Instytutach Dr Irena Eris były ambasadorami naszej marki. Wschód natomiast to taki rynek, który wciąż rządzi się nieco innymi prawami. Chcemy więc wprowadzać tam nasze produkty zarówno poprzez Instytuty, jak i sklepy kosmetyczne. Na Litwie np. mamy już

3-proc. udział w rynku.

Reklama
Reklama

Ponieważ rynek wschodni ma inną specyfikę, czy zamierzają Państwo wprowadzać tam tańsze marki?

Nie. Przyjęliśmy taktykę, że eksportujemy wszędzie dokładnie takie same produkty. Jedyną nowością jest wprowadzenie wielojęzycznych opakowań.

Jakie są najbliższe plany spółki?

Jeśli chodzi o wzrost, to liczymy przede wszystkim na ekspansję zagraniczną. Rynek krajowy jest dla nas jednak w dalszym ciągu bardzo ważny, tu też liczymy na wzrost sprzedaży. Mimo że nie satysfakcjonuje nas tempo przemian zachodzących w kraju. Obawiamy się, że na lepsze czasy trzeba będzie jeszcze długo czekać.

Ale można też zwiększyć udział w polskim rynku, np. przejmując spółkę z branży kosmetycznej. Czy nie rozważali Państwo takiego wariantu?

Reklama
Reklama

Nie pracujemy kapitałem, nie potrafimy myśleć kategoriami przejmowania, sprzedawania, kupowania i emocjami z tym związanymi. Jesteśmy praktykami, którzy w ciągu 20 lat stworzyli firmę od podstaw. Od początku podejmowaliśmy decyzje bardzo intuicyjnie i tak naprawdę to jest źródłem naszego sukcesu. Nie traktowaliśmy całego przedsięwzięcia wyłącznie jako biznesu. 20 lat temu, nie mając pojęcia o reklamie i marketingu, zaczęłam podpisywać kosmetyki swoim nazwiskiem. I okazało się to najlepszym krokiem, jaki można było wtedy zrobić.

Jako przedsiębiorcy muszą Państwo obserwować konkurencję. Może się nadarzyć dobra okazja do kupna. I co wtedy?

Gdybyśmy mieli przejąć jakąś firmę, to tylko w przypadku, gdyby dzięki temu udało się zwiększyć asortyment naszych produktów i znacznie go uatrakcyjnić. Tylko wtedy zastanawialibyśmy się nad celowością przejęcia.

Nie boją się Państwo wejścia Polski do Unii Europejskiej.

Nie tylko, że się nie boimy, ale czekamy z utęsknieniem. Granica jest dla nas olbrzymią przeszkodą. Na przykład, w Niemczech musimy utrzymywać magazyn. Nie chcemy tego robić. Lepiej, taniej i sprawniej byłoby wysyłać towar z Polski, bezpośrednio do tamtejszych odbiorców. Na razie, gdybyśmy chcieli wysyłać towar do każdego ze 150 niemieckich klientów, utonęlibyśmy w przeróżnych dokumentach i deklaracjach. Takie same obciążenia dotyczą Niemców. Dlatego prowadzenie magazynu jest w tej chwili mniejszym złem. Wejście do Unii oznacza zmniejszenie problemów z certyfikacją. Obecnie, eksportując wyroby do różnych krajów, zmuszeni jesteśmy tworzyć tony dokumentów.

Jak dużo surowców importujecie?

95% zużywanych do produkcji. W Polsce nie ma bazy surowcowej. Krajowy przemysł chemiczny jest w nie najlepszej kondycji. Chociaż import, zwłaszcza z powodów biurokratycznych, też nie jest dla nas wygodny.

Co jeszcze może dać Laboratorium Kosmetycznemu Dr Irena Eris Unia Europejska?

Środki na rozwój.

O jakich środkach Państwo mówią?

O nakładach na infrastrukturę, turystykę, modernizację itp. To wszystko będzie poprawiało klimat inwestycyjny wokół firmy, a my będziemy z tego korzystać. Liczymy też na bezpośrednie wsparcie finansowe firmy, przede wszystkim części badawczej. Poza tym mam nadzieję, że otrzymamy nie tylko pieniądze, ale również pomoc merytoryczną.Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama