Reklama

Z wezwaniem w tle

Początek lipca przyniósł dynamiczne wybicie kursu Kabli z półrocznej konsolidacji. Towarzyszył temu zdecydowany wzrost aktywności inwestorów - 4 lipca wolumen obrotu był największy od ponad 2 lat. Aby można mówić o zmianie średniookresowego trendu na rosnący, potrzeba teraz zamknięcia notowań ponad poziomem 6,3 zł. To otwierałoby drogę do ataku na główną linię bessy, znajdującą się powyżej 8 zł.

Publikacja: 17.07.2003 09:54

Niestety, te pozytywne przewidywania nie znajdują potwierdzenia w sytuacji finansowej spółki i to pomimo że przychody ze sprzedaży utrzymują się w ostatnich latach na stabilnym poziomie. Od początku 2001 r. wynoszą na poziomie skonsolidowanym po ok. 60 mln zł kwartalnie. Jednak głównym problemem jest rentowność prowadzonej działalności. Siedem kolejnych kwartałów zakończyło się skonsolidowaną stratą. Trudno też mówić, aby zaznaczyła się jakaś tendencja do jej spadku. Tylko w dwóch ostatnich kwartałach wyniosła ona w sumie prawie 5 mln zł. Do tego, w wyniku odpisów aktualizujących wartość aktywów, wyniki za cały 2002 r. okazały się znacznie gorsze od prezentowanych w raportach kwartalnych. Podobne odpisy obniżyły również wyniki właściciela spółki, czyli duńskiego NKT Cables. W wyniku tego zabiegu można oczekiwać poprawy wyników w przyszłości dzięki zmniejszeniu amortyzacji środków trwałych. Na pewno nie jest to wystarczające do trwałej zmiany sytuacji fundamentalnej. Ale przykłady innych spółek z naszego parkietu (np. Softbank i BRE), które zdecydowały się na podobne posunięcie, pokazują, że przynajmniej w średnim okresie może się to przełożyć na wzrost kursu. Promykiem nadziei może być odnotowany w I kwartale tego roku zysk operacyjny. Od początku 2002 r. udaje się go wypracować co drugi kwartał.

Krok ku wezwaniu

Na ostatnim walnym zgromadzeniu akcjonariuszy NKT Cables zarejestrował ponad 75% głosów. W ubiegłym roku zmieniono nazwę spółki, co może być pierwszym krokiem do wycofania jej z giełdy. Według dostępnych informacji, przy przejmowaniu Kabli duński inwestor nie składał deklaracji, jak długo będzie utrzymywał ich akcje w obrocie giełdowym. Biorąc pod uwagę, że 5 lat temu Duńczycy obejmowali akcje po 25 zł, to obecna cena zachęca do podjęcia kroków w tym kierunku. Sprawa byłaby tym łatwiejsza, że jak wynika z ostatniego wykazu udziałowców, nikt poza nimi nie przekracza 5% głosów. Grono mniejszościowych akcjonariuszy jest więc zapewne mocno rozproszone.

Średnia cena z minionych 6 miesięcy nie przekracza 5 zł. To minimum, jakie można zaproponować w wezwaniu. W tym kontekście rodzi się pytanie, kto stoi za ostatnią zwyżką kursu. Jeśli inwestor finansowy, skuszony perspektywą wezwania, to zapewne nie zgodzi się na tak niską cenę. Możliwe jednak, że to inwestor strategiczny zaczął skupować walory na giełdzie, ale w tym wypadku nie będzie on zainteresowany wzrostem kursu.

Dwie konsolidacje

Reklama
Reklama

W analizie technicznej warunków tak sprzyjających zwyżce jak obecnie nie było od dawna. Na wykresie widoczne są dwie konsolidacje. Jedna obejmuje notowania od początku roku. Z niej kurs wybił się w pierwszych dniach lipca. Drugą można zbudować w oparciu o szczyt z grudnia ubiegłego roku na wysokości 6,3 zł. Wyznacza on w tej chwili najważniejszą barierę. Jej znaczenie wzmacnia fakt, że łączy się ona z dołkiem z lipca 2002 r. Od 3 lat kolejne korekty w trendzie malejącym zatrzymują się na poprzedzającym je lokalnym dołku. Więc gdyby teraz udało się go pokonać, dostalibyśmy silny sygnał kupna. Otworzyłby on drogę do ataku na linię trendu, wyprowadzoną ze szczytu z 2000 r., przebiegającą powyżej 8 zł.Do ciekawych wniosków prowadzi analiza zachowania kursu względem średniej ceny z poprzednich 6 miesięcy. Od wiosny 2000 r. każdorazowe przekroczenie średniej zapowiadało powrót spadku. W tym okresie oddalenie się w górę od tej średniej o 10% wyznaczało dokładnie lokalne ekstrema. Obecnie kurs przekracza średnią cenę o blisko 20%, sygnalizując punkt zwrotny notowań. Inwestorzy decydują się zaakceptować większe niż dotychczas ryzyko kupna akcji po cenie znacznie odbiegającej od "teoretycznej" ceny wezwania. Jest to wyraz wiary w to, że jeśli rzeczywiście do wezwania dojdzie, to po cenie znacznie wyższej od obecnych notowań. Dlatego zamknięcie ponad poziomem 6,3 zł potraktujemy jako zachętę do nabycia tych akcji. Spadek poniżej 5,4 zł ograniczyłby szanse na zrealizowanie tego pomyślnego scenariusza.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama