- Zdecydowaliśmy się na ten krok, bowiem spółka znajduje się w łańcuchu firm w podobnej sytuacji, czyli mających problemy z płynnością finansową - mówi Wiesław Różacki, prezes Energomontażu-Północ. - Część naszych problemów miała rozwiązać ostatnia emisja akcji, ale nie doszła do skutku. Układ wydaje się dziś najlepszym z dostępnych rozwiązań. Choć spółka nie podaje jeszcze, jakiej wielkości długi mogą zostać objęte programem naprawczym, wiadomo już, że będą to zobowiązania handlowe. - Ze strony banków mamy z kolei zapewnienia, że będą wspierać firmę w realizacji tego układu - twierdzi W. Różacki.
Nad tym, jak rozwiązać problemy z płynnością Energomontażu, myślą też główni akcjonariusze spółki (należą do nich Ryszard Opara - 42%, Kredyt Bank - 19,5%, Bonita Holdings BV - 14,3% oraz Marcin Chwała - 8,83%). W maju zarząd przedstawił im sytuację finansową spółki. - Ta dyskusja trwa, natomiast nie doszły do nas jeszcze jej ewentualne postanowienia - mówi W. Różacki.
Po pierwszym kwartale zobowiązania krótkoterminowe na poziomie skonsolidowanym Energomontażu-Północ przekroczyły 126 mln zł, a kapitał własny 89,3 mln zł. Inwestorzy dobrze przyjęli wiadomość o planach zawarcia układu z wierzycielami. Na wczorajszej sesji kurs podniósł się
o 5,2%, do 9,1 zł.