Resort gospodarki przygotował nową ustawę po analizie prac specjalnego zespołu ekspertów, który badał m.in. zapotrzebowanie naszego rynku na węgiel. Resort wyliczył, że najdroższym elementem reformy górnictwa, który pochłonie aż 14 mld zł, będą umorzenia długów kopalń wobec sektora publicznego. Projekt ustawy wymienia w tym miejscu głównie podatki, cła i składki na ubezpieczenia społeczne finansowane przez pracodawcę. Ponadto resort chce aż do 2010 roku odroczyć spłatę składek finansowanych przez pracowników. Wprowadzono także możliwość zamiany zobowiązań kopalń wobec samorządów na akcje lub udziały w spółkach węglowych.
Zmniejszenie zatrudnienia kosztować będzie niespełna 5 mld zł. Suma ta ma pozwolić na odejście z górnictwa ok. 28 tys. osób. Pieniądze pójdą na świadczenia górnicze i działania aktywizacyjne w postaci stypendiów na przekwalifikowanie oraz pożyczek na rozpoczęcie działalności gospodarczej. Świadczenia górnicze będą dostępne dla osób, którym do emerytury brakuje nie więcej niż 3 lata. W tym okresie górnik będzie otrzymywał 75% swojego wynagrodzenia. Pakiet aktywizacyjny to przede wszystkim stypendia na przekwalifikowanie, przyznawane na pół roku. W okresie tym pracownik kopalni będzie miał prawo do darmowych szkoleń oraz wynagrodzenia w pełnej wysokości. Górnicy, którzy zdecydują się założyć firmę, będą mogli liczyć na pożyczkę w wysokości 20 tys. zł. Później będzie można starać się o jej całkowite lub częściowe umorzenie. Pomoc państwa dostaną także przedsiębiorcy, którzy utworzą nowe miejsca zatrudnienia dla zwalnianych górników. Pomoc ta to refinansowanie wynagrodzenia w pełnej wysokości przez 18 miesięcy oraz zwrot kosztów utworzenia miejsca pracy w wysokości 20 tys. zł.
Zgodnie z projektem ustawy, likwidacją kopalń ma się zajmować Spółka Restrukturyzacji Kopalń, a nie - jak się ostatnio mówiło - Kompania Węglowa. Koszt redukcji mocy wydobywczych do końca 2006 roku ma wynieść ponad 1,14 mld zł. Łącznie cała reforma ma kosztować ponad 20 mld zł, a ustawa wskazuje budżet państwa jako płatnika. Zdaniem Jerzego Hausnera, wicepremiera i ministra gospodarki, to ostatnie pieniądze, jakie budżet przeznaczy na restrukturyzację górnictwa. Po wejściu do Unii Europejskiej na jakąkolwiek nową pomoc publiczną dla kopalń będzie musiała zgodzić się Komisja Europejska.