I była - krótka i płytka. Półtora dnia wystarczyło na powrót do poziomów sprzed tygodnia - dwóch. Mówię tu o indeksie WIG20, bo dla wydobywającego się z otchłani wieloletniego zapomnienia WIRR-u żadna korekta nie jest straszna... Wystarczy popatrzeć na największe zmiany cen: prym wiodą Elkop, Lubawa, Swarzędz, Mostostal Gdańsk.
Nic nie ujmując poniedziałkowemu popytowi, ostatnią falę zakupów spokojnie można nazwać "gorączką spekulacyjną". Kupuje się - jak ktoś napisał - wszystko, co się rusza i ma P/E poniżej 10. Skąd to nagłe zainteresowanie niepopularnymi small-capami? Po prostu są tańsze od największych spółek. Tylko czemu ten powrót do value investing jest taki gwałtowny?
Kolejny powód do zastanowienia to sytuacja na giełdach zagranicznych - tam indeksy też testują poziomy sprzed dwóch tygodni, a trudno przypuszczać, by po 50-procentowym wzroście "klinujący" się DAX zechciał się jeszcze wybić w górę. Naprawdę świadczyłoby to o nieziemskiej wręcz sile rynku.
Wszystkie te moje zastrzeżenia mają charakter krótkoterminowy, przejściowy. W perspektywie paru miesięcy o wiele łatwiej znaleźć pozytywy: poprawiającą się sytuację w gospodarce (dotyczy tzw. sfery realnej, bo o budżecie lepiej zapomnieć), coraz lepsze wyniki spółek i oczywiście korzystną sytuację podażowo-popytową. Tutaj można polegać zarówno na TFI (napływ środków do zyskownych funduszy charakteryzuje się dużą inercją), jak i OFE (w perspektywie wyrównania zaległości z ZUS?). Wszystkie te czynniki działają w sposób rozciągnięty w czasie, nie natychmiastowo. Najbliższe dni powinny zaś przynieść uspokojenie nastrojów. Wypatrywałbym również oznak słabnięcia trendu na oscylatorach, gdyż rynek - mimo że szybko się odbudował - przy takich poziomach cen wciąż jest podatny na korektę.
Zwróć uwagę: