Zatwierdzenie ugody z SEC otworzyło WorldComowi drogę do reorganizacji po ogłoszeniu bankructwa. Dochodzenie Komisji Papierów Wartościowych i Giełd dotyczyło praktyk "wirtualnej księgowości", które zawyżyły przychody firmy o 11 miliardów dolarów.
WorldCom ma zapłacić posiadaczom akcji i obligacji spółki 750 mln USD jako rekompensatę za poniesione straty. To zaledwie kropla w morzu z około 200 mld USD, jakie w sumie bezpowrotnie wyparowały w wyniku spadku wartości akcji WorldComu. Niska wysokość odszkodowania wzbudziła liczne głosy krytyki. Władzom WorldComu, na czele z byłym szefem Compaqa Michaelem Capellasem, udało się jednak przekonać federalnych regulatorów, że wyższe kary oznaczałyby fizyczną likwidację spółki i utratę pracy przez kilkadziesiąt tysięcy ludzi. Zdaniem analityków rynku telekomunikacyjnego, WorldCom, który kontroluje kilkadziesiąt procent przepływu informacji w sieci internetu, był niejako skazany na dalsze istnienie, mimo ogłoszenia upadłości. Szczegółowy plan reorganizacji zostanie zatwierdzony na początku września. Po wyjściu z okresu ochronnego WorldCom ma na stałe wrócić do swojej starej nazwy - MCI.
WorldCom będzie musiał się także wytłumaczyć z praktyk kierowania rozmów telefonicznych łączami biegnącymi poza granicami USA w celu uniknięcia kosztownych opłat. Oskarżenia ze strony AT&T, najpoważniejszego konkurenta na rynku telefonii zamiejscowej, są poważne, dotyczą bowiem kwestii bezpieczeństwa narodowego. Kierowanie rozmów na inne łącza nie jest samo w sobie nielegalne, ale AT&T utrzymuje, że poza granice USA wychodziły rozmowy między agencjami rządowymi, a nawet siłami zbrojnymi. Konkurent WorldComu zobowiązał się do przedstawienia kolejnych dowodów w tej sprawie. AT&T chce dochodzić od WorldComu odszkodowań za nielegalne unikanie własnych "punktów styku". MCI utrzymuje, że nie naruszył prawa, a po wszczęciu śledztwa przez Departament Sprawiedliwości całkowicie zaprzestał kierowania rozmów przez Kanadę.
Po ujawnieniu afery z łączami WorldCom stracił prawo do kolejnych rządowych kontraktów, co dodatkowo pogłębi kłopoty spółki. Solą w oku dla konkurentów zbankrutowanego giganta była podpisana wiosną przez WorldCom umowa na budowę małej sieci telefonii komórkowej w Iraku, z której mogłyby korzystać władze okupacyjne.