Srogo zapłacili Ci, którzy czekali na głęboką korektę. Stało się to, co było nie do uniknienia, a tylko odwlekało się w czasie. I wreszcie wyrok zapadł, pesymizm został ukarany. Po przebiegu czwartkowej sesji nikt nie może mieć wątpliwości, kto rządzi na parkiecie i z jakim trendem mamy obecnie do czynienia. Łudzenie się, że obecne wzrosty są jedynie korektą w bessie to mrzonka i lepiej byłoby, gdyby wszyscy pesymiści pogodzili się z myślą, że nadszedł czas wielkiej hossy, a poziomy cen, które teraz wydają się niebotycznie wysokie, po pewnym czasie okaże się, że były superokazją do zakupów.
Metoda sprzedaży akcji na tak zwanej górce w celu ich późniejszego tańszego odkupienia jest nie skuteczna w tak silnym rynku byka. Obecnie duży kapitał decyduje, kiedy i jaką korektę zrobić, więc bezcelowe jest doszukiwanie się oporów i wsparć. Rynek wydaje się chłonny do tego stopnia, że przy pewnych poziomach brakuje akcji na sprzedaży. Ile "KTOŚ" chce kupić akcji najlepiej widać na przykładzie PKN-u, gdzie po ogłoszeniu, że Bank of New York sprzedaje akcje, nikogo to nie zmartwiło, a wręcz doprowadziło do euforii zakupów. I żeby zachęcić BoNY do dalszej sprzedaży akcji podciągnięto kurs PKN-u o 5% do góry. Nie sądzę, by kupujący po tych cenach nie chcieli zarobić.
Jak pokazują zestawienia portfeli za ostatni miesiąc, moje wcześniejsze podejrzenia, że OFE odkupują akcje na siłę, były nieprawdziwe. Nie wiem, kiedy zarządzający zmienią strategię, ale mam nadzieję, że nie czekają aż sytuacja spółek się poprawi i będą wypłacać dywidendy tak jak Świecie, bo wtedy nasze emerytury będą zagrożone.
I na koniec jedna refleksja. Czy ktoś zakłada w ogóle, że na naszym rynku mamy do czynienia z wariantem rosyjskim? Oznacza to, że nasza giełda będzie w bardzo silnej hossie, podczas gdy "świat" będzie spadał. Niemożliwe? Przypomnę tylko, że kilka miesięcy temu niemożliwe było przekroczenie 1300 punktów, a większość analityków skazywała nas na pogłębienie dna (o 600 punktach na WIG20 już nie wspomnę!). Korelacja naszej giełdy ze światowymi jest obecnie żadna i to jest fakt, czy komuś się podoba, czy też nie.