Według Joachima Muellera z J.P. Morgan Chase, Eurex może liczyć na obrót ok. 75 mln kontraktów futures dotyczących amerykańskich papierów skarbowych. Ekspert nowojorskiego banku szacuje natomiast, że największy obecnie rynek obracający tymi derywatami - CBOT - w przyszłym roku będzie handlował ok. 300 mln kontraktów. Jedną z przewag europejskiego rynku ma być nowoczesny elektroniczny system obrotu. W Chicago wciąż znaczną część transakcji zawiera się w tradycyjnym systemie open-outcry (gesty i okrzyki maklerów).
Eurex postanowił rozpocząć działalność na własny rachunek w Stanach Zjednoczonych, gdy fiaskiem zakończyła się jego współpraca właśnie z Chicago Board of Trade. Giełda z Chicago zrezygnowała w ub.r. z korzystania z elektronicznego systemu handlu niemiecko-szwajcarskiego rynku. J. Mueller szacuje, że europejski potentat poniesie spore koszty rozpoczęcia działalności za Atlantykiem. Ocenia, że rocznie pochłonie to ok. 30 mln euro. Zdaniem eksperta J.P. Morgan Chase, bardzo poważnym problemem Eureksu będzie wysokość pobieranych opłat od transakcji. W Europie od każdej operacji pobiera on średnią prowizję w wysokości 46 centów amerykańskich, podczas gdy minimalne opłaty CBOT wynoszą 15 centów, choć instytucje nie będące członkami giełdy z Chicago muszą płacić prowizje wynoszące nawet 1,25 USD.
Eurex, który kontrolowany jest przez frankfurcką Deutsche Boerse i giełdę z Zurychu, udostępnia inwestorom obrót najbardziej popularnymi na świecie derywatami - kontraktami futures na 10-letnie niemieckie obligacje rządowe (tzw. bunds). Od początku br. do końca lipca największy europejski rynek obrócił 612 mln kontraktów, podczas gdy CBOT, która połowę transakcji zawarła w drodze elektronicznej, a połowę za pośrednictwem systemu open-outcry, mogła pochwalić się wolumenem w wysokości 256 mln kontraktów.