Spory udział banków zarówno w indeksie WIG20, jak i w MIDWIG-u powoduje, że oba wskaźniki pozostają daleko w tyle za wyznacznikiem koniunktury na małych spółkach (WIRR), który od początku roku powiększył wartość o prawie 75%.
Z analizy wykresu największych spółek wynika, że od początku 2001 roku pozostaje on w trendzie bocznym. Górne ograniczenie tej formacji znajduje się tuż poniżej 1500 pkt. Pokonanie tej bariery sprawi, że trend zmieni się na wzrostowy, a zwyżka powinna sięgnąć co najmniej 1900 pkt. Takie wnioski płyną z formacji podwójnego dna, która tworzy się w ramach ponaddwuletniej konsolidacji.
I faza trendu za nami
Opierając się na założeniach dotyczących faz głównego trendu, sformułowanych przez twórcę teorii Dowa, można dojść do wniosku, że I faza tendencji, zwana fazą akumulacji, jest już za nami. W trakcie jej trwania akcje kupują wytrawni inwestorzy. Wtedy wszystkie złe wiadomości są już zdyskontowane, ale wśród większości uczestników rynku wciąż pozostaje duże "przywiązanie" do dotychczasowej dominacji niedźwiedzia na rynku.
W drugiej fazie trendu zaczyna uczestniczyć większość inwestorów, opierających swe decyzje na technicznej analizie tendencji. Ceny rosną coraz szybciej, a z gospodarki zaczynają napływać dobre wiadomości. Wiele wskazuje na to, że z tą fazą mamy do czynienia właśnie teraz. Pierwsze techniczne sygnały kupna pojawiły się po pokonaniu 1250 pkt. Średnioterminowe podwójne dno zapowiadało wzrost do 1480 pkt. Także napływające dane makro poprawiły się. Towarzyszy temu dynamiczna zwyżka. Trzecią fazę - fazę dystrybucji, poznamy po nasileniu działań spekulacyjnych, doskonałych wiadomościach o sytuacji gospodarczej, optymistycznych publikacjach w prasie i po masowym napływie nowych inwestorów. Właśnie wtedy ci inwestorzy, którzy kupowali papiery w okolicy rynkowego dna, zaczną sprzedawać akcje. Do tego jeszcze trochę brakuje.