Baza znów stała się mocno ujemna. Istnieje więc pewne prawdopodobieństwo, że przynajmniej na pewien czas wzrosty zostaną zatrzymane na poziomie 1490 pkt dla WIG20 oraz 1465 pkt dla kontraktów na indeks.
W takim scenariuszu WIG20 nie pokonałby oporu na poziomie wyznaczonym przez proporcje Fibonacciego, a kontrakt terminowy bariery wyznaczonej przez długookresowy wierzchołek początku 2002 roku. Problem jednak w tym, że plan taki wcale nie musi się zrealizować, gdyż rynek po prostu jest bardzo silny. Środowy spadek wyglądał raczej na "strząśnięcie" mniej odpornych inwestorów. Widać było to szczególnie na spółkach z segmentu WIG20.
Mimo że pierwotnie spodziewałem się końca średniookresowego trendu wzrostowego na wysokości 1490 pkt (dla indeksu), to teraz zastanawiam się, czy oczekiwania głębszej korekty cenowej przy tym poziomie mają jakiekolwiek uzasadnienie. Szczególnie że obroty wciąż są wysokie, a wskaźniki techniczne w zasadzie nie generują wiarygodnych sygnałów do zamykania długich pozycji.
Nadal za to uważam, że w nieodległej perspektywie poziom 1490 pkt zostanie z łatwością pokonany, a kontynuacji długookresowego trendu rosnącego będą sprzyjać wiadomości z otoczenia makroekonomicznego i geopolitycznego. Wówczas pierwszym istotnym oporem będzie poziom 1550 pkt. Kolejne (wyłącznie o znaczeniu technicznym) to: 1590, 1730, 1740 oraz 1900 pkt. Najbliższe wsparcia to kolejne średnie kroczące, bo wykluczam spadek ceny kontraktu do 1250 pkt. W tej chwili wydaje się, że jedynie spodziewany w przyszłym tygodniu niewielki spadek temperatury powietrza może ochłodzić zapał kupujących.