Pierwsza sesja po dłuższym weekendzie nie zmieniła ogólnego obrazu rynku kontraktów terminowych na WIG20. Mimo że otwarcie notowań nastąpiło na poziomie zbliżonym do ostatniego zamknięcia, to jednak przez znaczną część sesji można było odczuć przewagę strony podażowej. Dopiero końcówka notowań przyniosła próby podciągnięcia kursu.
Brak wiary w dalsze wzrosty, czy raczej antycypacja silniejszej korekty, sprawia, że kontrakty terminowe na WIG20 notowane są z ujemną bazą. Obecnie na rynku ścierają się dwie przeciwne siły. Z jednej strony, utrzymujący się pozytywny nastrój oraz rosnące aktywa funduszy inwestycyjnych wzmacniają trend wzrostowy. Z drugiej strony, chłodne spojrzenie na, jakby nie było, przewartościowane spółki, każe raczej powstrzymywać się przed zakupami. Dodatkowym negatywnym czynnikiem jest sektor bankowy, którego wyniki nie potwierdzają skali ożywienia gospodarczego. Udział banków w indeksie WIG20 jest znaczny, dlatego też ujemna baza nie powinna wzbudzać zdziwienia.
Z technicznego punktu widzenia kurs kontraktów znajduje się w pobliżu silnego oporu (1465 pkt.) wyznaczonego przez lokalny szczyt ze stycznia 2002 r. Przełamanie tej bariery otwiera drogę do poziomu 1700 pkt. W przeciwnym wypadku bariery popytowe znajdują się na poziomach: 1410 pkt (lokalne maksimum z maja 2002 r.), 1385 pkt (średnia krocząca z 15 sesji), 1320 pkt (średnia krocząca z 45 sesji).
Jeżeli pojawią się spadki, wówczas może się okazać, że po raz kolejny będziemy mieli do czynienia ze znanym schematem - po zakończeniu okresu publikacji wyników rynek przechodzi w stan korekty. W środę jednak zostaną opublikowane dane na temat dynamiki produkcji przemysłowej za lipiec i jeśli okażą się pozytywne, to mogą stanowić kolejny argument w rękach byków.