Na rynku obligacji wciąż trwa stabilizacja. Ceny niewiele się zmieniają, inwestorzy szukają zaś impulsu do bardziej zdecydowanego działania. Nastroje jednak nie są najlepsze. Rynek szuka raczej pretekstu do wyprzedaży niż powodów do zwiększonych zakupów. To efekt wciąż niepewnej sytuacji na światowych rynkach, a także rosnących obaw, że w najbliższym czasie nie dojdzie do kolejnych obniżek stóp procentowych.

Największym wahaniom podlegały ceny papierów dwuletnich. Rano handlowano nimi z rentownością 4,84%. Po dobrych informacjach, jakie napłynęły z aukcji 52-tygodniowych bonów skarbowych (ich dochodowość obniżyła się do 4,757%), a także dzięki poprawie nastrojów wokół niemieckich bundów, inwestorzy zaczęli wracać do dwulatek. W efekcie po południu ich rentowność zmalała do 4,79%.

Wydaje się, że najważniejsze jest teraz to, co dzieje się na głównych rynkach zagranicznych. Po rozpoczęciu notowań w USA rentowność tamtejszych dziesięciolatek znów znalazła się ponad poziomem 4,5%. Jest zatem wyższa niż na rekordowej aukcji z pierwszego tygodnia sierpnia, kiedy wyniosła 4,37%. To może powodować presję na dalszy spadek cen.