Złoty rozpoczął czwartek około 2,5% po mocnej stronie parytetu, przy (co ważniejsze) kursie EUR/PLN na poziomie około 4,33. Tak taniego euro wobec złotego nie widzieliśmy na rynku walutowym od 9 czerwca - nic więc dziwnego, że krajowi klienci korporacyjni aktywnie przystąpili o poranku do zakupów euro. Wzmożony popyt na waluty obce osłabił złotego o około 0,4% wobec koszyka walut. Na koniec dnia dolar kwotowany był na poziomie 3,9980 podczas gdy euro na 4,3560.

Kurs EUR/USD po raz kolejny wzrósł do 1,09. Wydaje mi się, że w najbliższych dniach możliwa jest kontynuacja odbicia na eurodolarze do poziomu 1,10. Jednak kilkumiesięczna perspektywa wydaje się być wciąż negatywna dla waluty europejskiej. Cykliczne opóźnienie gospodarki europejskiej, wobec amerykańskiej, które wynosi około 3 kwartałów, powinno wciąż ciążyć na kursie euro. Spodziewam się dalszych spadków euro/dolara w następnych miesiącach, do poziomu 1,05.