Byki mogą być z siebie dumne, po kolejnym tygodniu wzrostu kursów. WIG20 pokonał barierę 1600 pkt. Zarówno na wykresie dziennym, jak i tygodniowym mamy świece, zapowiadające kontynuację zwyżki. Brak też jest jakichkolwiek sygnałów zakończenia hossy, trend wzrostowy jest silny. To wszystko musi cieszyć posiadaczy akcji. Niepokoić może brak korekt, które "schłodziłyby" oscylatory oraz pozwoliły na spokojne przebudowanie portfeli. Tyle tylko, że przy tak silnych trendach, oscylatory mogą długo przebywać w strefie wykupienia, a o korektach decyduje nie "technika", tylko fundusze. Stąd też, jak długo te ostatnie będą widziały szanse na wzrosty, tak długo polski rynek będzie wspinał się do góry.
Piątkowa sesja, a zwłaszcza atak popytu w ostatniej godzinie, pokazuje iż byki nie zamierzają ustąpić pola. Należy więc zakładać, iż w przyszłym tygodniu wzrosty będą kontynuowane. Najbliższą barierą podażową jest 1750 pkt. (50 proc. zniesienie bessy z lat 2000-2001). Test tego poziomu jest jak najbardziej realny. Gdyby jednak fundusze postanowiły, że już czas na korektę, to ewentualne spadki powinna zatrzymać wtorkowa luka hossy (1565-1567 pkt.). Na rynku jest bowiem dużo inwestorów, skuszonych perspektywą dwucyfrowych zysków, więc na pewno znajdą się chętni na akcje.
Na korektę "nie pozwala" jednak ostatni odczyt, publikowanego przez Giełdę, wskaźnika koniunktury. Wigometr spadł w tym tygodniu z 4 do -31. Na rynku ponownie jest duży odsetek niedźwiedzi (52 proc., wobec 21 proc. byków). Od początku swego istnienia, nigdy podobne wskazania nie przekładały się na spadki w następnych dniach. Zakładając więc, iż proces ten będzie się utrzymywał, należałoby w przyszłym tygodniu oczekiwać, jeżeli nie wzrostów, to co najmniej stabilizacji. Oznaczałoby to, że w piątek WIG20 będzie powyżej 1567 pkt. Koliduje to nieco ze wskazaniami innego "antywskaźnika", jakim jest baza na kontraktach na indeks WIG20. Jej poprzedni wzrost do 14 pkt., zbiegł się w czasie z trzytygodniową korektą. Ja wierze jednak w Wigometr.