Znacząca skala dotychczasowych wzrostów, pojawienie się dodatniej bazy na kontraktach na WIG20 oraz obawy związane z możliwością wystąpienia tradycyjnych jesiennych spadków, skłoniły w ostatnich dniach część inwestorów do realizacji zysków z inwestycji. Scenariusz wrześniowo-październikowej, 15-20-procentowej korekty, nie jest jednak tak pewny jak jeszcze kilka dni temu. Na szerokim rynku amerykańskim mieliśmy bowiem do czynienia w tym tygodniu z wydarzeniem o dużym znaczeniu. Grupujący spółki z wszystkich dziedzin gospodarki indeks S&P 500 wybił się z kilkutygodniowego trendu bocznego.

Wydaje się, że Amerykanie przypomnieli sobie znów o tym, że z punktu widzenia 4-letniego cyklu prezydenckiego najlepszy jest rok bezpośrednio poprzedzający wybory. Tym samym zanegowane zostały dwa sygnały ostrzegawcze. Po pierwsze, uczestnicy rynku przeszli do porządku dziennego nad negatywnymi wskazaniami barometru stycznia. Po drugie, powodowane olbrzymią skalą optymizmu makroekonomicznego tamtejsze byki podjęły się karkołomnej próby zanegowania 5-letniej formacji głowy i ramion. Na razie można stwierdzić, że linia szyi z tej formacji została wręcz ,,przegryziona" od dołu.

W tej sytuacji osiągnięcie przez WIG20 w ramach rozpoczętego 23 lipca cyklu 11-miesięcznego, wskazanego w ubiegłotygodniowym komentarzu poziomu 1900 pkt, staje się coraz bardziej realne. Przybliża się także czasowa perspektywa osiągnięcia tego poziomu. Naturalnie skala wykupienia wskaźników tygodniowych oraz wysokie na tle rynków wschodzących wyceny akcji polskich spółek, będą prowokować do wyprzedaży walorów, ale czynniki działające w przeciwnym kierunku są, jak sądzę, silniejsze. Trwa wciąż proces konwergencji. Z punktu widzenia wskaźnika P/BV (Polska - 1,76, Euroland - 1,88) nie dostrzegam w tej chwili jeszcze objawów euforycznego przewartościowania zwiastującego zakończenie tej manii inwestycyjnej.

Zwróć uwagę:

CSS - spółka notowana z dyskontem w stosunku do średnich branżowych (P/E, P/BV), przełamanie linii długoterminowego trendu spadkowego