W piątek nastąpił wzrost notowań złota, do którego impuls dało stwierdzenie niemieckiego ministra finansów Hansa Eichela, że Bundesbank nie zamierza zmniejszać w szybszym tempie rezerw tego kruszcu. Zapasy złota będące w posiadaniu tej instytucji wynoszą 3443 ton i ustępują tylko amerykańskim, które sięgają 8135 ton. Zgodnie z międzynarodową umową z 1999 r., europejskie banki centralne mogą sprzedawać tylko 400 ton rocznie. Również po wygaśnięciu za rok tego porozumienia Niemcy zamierzają zmniejszać swoje rezerwy w wolnym tempie, co oznacza ograniczenie podaży złota na rynku światowym. Do zwyżki jego ceny przyczynił się również trwający drugi dzień z rzędu spadek kursu dolara do euro. Za uncję tego kruszcu płacono w piątek po południu 375,20 USD, wobec 373,35 USD w czwartek.
Notowania ropy naftowej ustabilizowały się po czwartkowym spadku spowodowanym wzrostem zapasów paliw płynnych w USA. Dalszą zniżkę notowań uniemożliwiło zerwanie rozmów między koncernem Royal Dutch/Shell, a nigeryjskim związkiem zawodowym, zrzeszającym pracowników szybów naftowych. Zaostrzenie sporu grozi strajkiem, a w konsekwencji wstrzymaniem dostaw ropy z Nigerii, która jest czołowym eksporterem tego surowca w Afryce. W Londynie baryłka gatunku Brent z dostawą w październiku zdrożała po południu nieznacznie, do 27,35 USD, z 27,31 USD w końcu sesji czwartkowej.
Cena miedzi wykazywała skłonność wzrostu w związku z nadziejami na ożywienie w gospodarce USA. Na Londyńskiej Giełdzie Metali tona tego surowca w kontraktach trzymiesięcznych kosztowała w piątek 1815 USD, wobec 1797 USD dzień wcześniej.