Poniedziałkowa sesja dostarczyła wielu, chyba niespodziewanych, emocji naszym inwestorom. Zmienność sięgnęła zenitu - WIG20 spadł z 1612 do 1560 pkt, by na koniec odrobić większość strat i zamknąć się w pobliżu otwarcia. Jeszcze większa huśtawka panowała na kontraktach terminowych, a baza - jak w kalejdoskopie - zmieniała się z zera do ponad trzydziestu punktów. Trzydzieści punktów, jak na 9 sesji pozostałych do wygaśnięcia serii to chyba jednak trochę za dużo?

Rozchwianie rynku oraz duże dzienne zmiany cen (a mamy z tym do czynienia już od ostatniej dekady sierpnia) są charakterystyczne raczej dla krańcowej fazy trendu wzrostowego. Podobnie ocenić można zdecydowanie spekulacyjne zainteresowanie niepopularnymi ostatnio spółkami. Rynek jako całość nie był w stanie utrzymać dotychczasowej dynamiki, wskazując osłabienie zarówno na szybkich oscylatorach stochastycznych, jak i wskaźnikach szerokiego rynku (jak McClellan Summation). W rezultacie mamy najsilniejszą w ciągu ostatnich sześciu miesięcy korektę. A ponieważ w tym okresie wzrost indeksów wyniósł około 60%, a już za miesiąc wypada teoretyczny dołek regularnego dotąd rocznego cyklu, to jakoś nie jestem krótkoterminowym optymistą.

Perspektywy na ostatni kwartał pozostają umiarkowanie pozytywne. Warto jednak pamiętać, że istnieje grupa spółek, których cena giełdowa przekroczyła poziomy dające się uzasadnić fundamentalnie. I choć takie przewartościowanie może się nawet powiększyć, to długoterminowe inwestowanie w takich warunkach jest ponadprzeciętnie ryzykowne.

Zwróć uwagę na: Cersanit - wypada zgodzić się z opinią zarządu, że ostatni spadek cen nie jest uzasadniony... a sądząc po podanych przychodach za lipiec i sierpień spółka sprzedaje wszystko, co wyprodukuje.

Unikaj: Agora - co prawda jedna z lepiej zarządzanych spółek na GPW, ale cóż z tego, kiedy sytuacja na rynku prasy daje się wyjątkowo we znaki...