Z BoA odszedł Theodore Sihpol, który pracował w oddziale funduszy. Stało się to 5 dni po tym, jak dyrektor generalny banku Kenneth Lewis zapowiedział, że do odpowiedzialności mogą zostać pociągnięci wszyscy pracownicy, którzy pozwalali, by Canary Capital, jeden z funduszy hedgingowych, przeprowadzał nielegalne transakcje. Sihpol był w BoA odpowiedzialny za koordynowanie działań z tą firmą.

Rzecznik prasowy banku odmówił komentarzy na temat odejścia Sihpola. Nie ujawnił również, jakie kroki zostaną podjęte wobec wplątanych w aferę osób z wysokich szczebli kierownictwa. Wczorajszy "The Wall Street Journal" podał, że pracę stracił Charles Bryceland, bezpośredni przełożony Sihpola.

Przeciwko BoA, który kontroluje drugą co do wielkości grupę funduszy powierniczych w USA, i kilku innym instytucjom z tej branży toczy się śledztwo prokuratora generalnego stanu Nowy Jork Eliota Spitzera. Z akt wynika, że na mocy umowy z Canary Capital, wartej 40 mln USD, Bank of America, Bank One, Janus Capital Group i Strong Capital Management dały temu funduszowi przywilej handlowania jednostkami uczestnictwa swoich funduszy powierniczych po cenach i w czasie niedostępnym dla innych inwestorów. Kurs tych papierów w USA jest ustalany codziennie o godz. 16.00 czasu nowojorskiego. Canary Capital składał zlecenia przed tą godziną, ale decyzja o ich realizacji bądź anulowaniu następowała później. Znając informacje, jakie pojawiały się na rynku po 16.00. Canary Capital mógł przewidywać wycenę funduszy w dniu kolejnym. Zgodnie z prawem, zlecenia złożone po godzinie 16.00 powinny być rozliczone następnego dnia.

Za pozwolenie Canary na handlowanie "po godzinach" Sihpol inkasował prowizję w wysokości 1% od środków zainwestowanych w fundusze kontrolowane przez BoA, a 0,5% od lokat dokonywanych za pośrednictwem bankowego systemu komputerowego w innych podmiotach. Z akt śledztwa prowadzonego przez Spitzera wynika, że w 2001 r. suma prowizji wyniosła 655 tys. USD.

BoA, Bank One i Janus zapowiedziały, że przyjrzą się podejrzanym transakcjom w funduszach i wypłacą odszkodowania inwestorom, którzy tracili wskutek tego procederu. Bank One poinformował także, że zwolni pracowników zamieszanych w nielegalne działania.